Małgorzata Rożniatowska wspomina rodzinną tragedię. Jej zięć zaginął 17 lat temu

Małgorzata Rożniatowska w poruszającym wywiadzie wróciła wspomnieniami do rodzinnej tragedii sprzed lat. Aktorka opowiedziała o zaginięciu swojego zięcia.
Małgorzata Rożniatowska
Małgorzata Rożniatowska, KAPiF

Małgorzata Rożniatowska, polska aktorka filmowa i teatralna udzieliła ostatnio osobistego wywiadu Polskiemu Radiu. W rozmowie opowiedziała o dramatycznych wydarzeniach, które przed laty dotknęły jej rodzinę. W 2008 roku podczas wyprawy w Andach Środkowych zaginął jej zięć, Grzegorz Kostyra.  

Zobacz wideo Czy wiesz, co zrobić, gdy zaginie ktoś bliski?

Małgorzata Rożniatowska o zaginięciu zięcia. "Człowiek miał nadzieję, jakieś plany" 

Zaginięcie zięcia było dla Rożniatowskiej ogromnym wstrząsem. - Ja niewiele z tego pamiętam. Ja pamiętam, że pierwszą rzecz, którą zrobiłam, to przestałam jeździć samochodem. Nie byłam w stanie się skupić na tym. Jeszcze ciągle człowiek miał nadzieję, jakieś plany. Córka miała maleńką wnuczkę wtedy, dwa lata z czymś, także trzeba było rewolucję w swoim domu przeprowadzić. Przenieśliśmy się tam do niej i jakoś próbowaliśmy się wspólnie zagospodarować - opowiadała. 

Kostyra nie był zawodowym alpinistą, lecz pasjonatem górskich wycieczek. Do zaginięcia doszło podczas wyprawy na wulkan Ojos del Salado w Andach Środkowych, na granicy Chile i Argentyny. Sprawa wciąż nie została wyjaśniona. - On kochał góry. Nie wspinał się, on spacerował po górach. No i jeden spacer mu się nie udał - wspominała Rożniatowska w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem ze Świata Gwiazd. 

Małgorzata Rożniatowska o stracie męża. "Nie umiem przejść do porządku dziennego" 

Trzy lata po zaginięciu zięcia aktorka musiała zmierzyć się z kolejnym bolesnym doświadczeniem. W 2011 roku zmarł jej ukochany mąż. Rożniatowska przyznała, że do tej pory trudno jest się jej z tym pogodzić - Ja rozumiem, że czas leczy rany i że podobno się zapomina. Nie, nie zapomina się. Zawsze jak coś wraca, to przynajmniej ja mam taki charakter, że nie umiem z takimi jakimiś stratami przejść do porządku dziennego, nie pamiętać. Z drugiej strony, no, gdyby człowiek jakoś nie potrafił sobie z tym poradzić, no to wszyscy byśmy, nie wiem, albo pochorowali się psychicznie, albo odeszli z tego świata. No musi być coś w naszym organizmie, co pozwala nam takie sytuacje przetrwać - mówiła w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem.

Więcej o: