Katie Zacharia trafiła na pierwsze strony gazet, gdy jej wystąpienie w roli nowej rzeczniczki Białego Domu, wywołało spore poruszenie. Kobieta zaliczyła kilka wpadek oraz większość tekstu czytała z kartki. Krótko potem na jaw wyszło również, że Zacharia nie zdała egzaminu adwokackiego, choć tytułowała się prawniczką. 16 października, po zaledwie pięciu dniach pracy, została zwolniona. Teraz media dotarły do szczegółów.
"The Wall Street Journal" ujawnił, jak dokładnie doszło do zwolnienia Zacharii. Okazało się, że była już rzeczniczka udzielała wówczas wywiadu dziennikarzowi ich redakcji. Przebywali wtedy w jej nowym gabinecie, którego nie zdążyła jeszcze nawet urządzić - Katie miała przy sobie jedynie parę szpilek oraz lokówkę. Gdy Zacharia opowiadała akurat o swoich planach związanych z nowym stanowiskiem, do drzwi zapukał Jason Miller, starszy doradca Donalda Trumpa. Powiedział do kobiety, że J.D. Vance (wiceprezydent USA) chciałby z nią porozmawiać.
Zacharia opuściła wtedy pomieszczenie. Krótko potem Trump mówił już dziennikarzom, że doszło do zwolnienia rzeczniczki. "The Wall Street Journal" opisał, że Katie nie powróciła już na wywiad ani do pracy.
Gdy informacja o zwolnieniu Zacharii obiegła media, była rzeczniczka postanowiła również zabrać głos. Opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym mimo wszystko nie kryła, że jest wdzięczna Donaldowi Trumpowi za możliwość pracy u jego boku. "Prezydent Trump jest człowiekiem życzliwym, wspaniałym, uprzejmym, troskliwym, pełnym entuzjazmu i pracowitym. Szkoda, że nie docenia go więcej Amerykanów. Nikt nigdy nie uczyni Ameryki wielką tak, jak on to zrobił i nadal robi. Praca dla niego była dla mnie zaszczytem" - napisała Zacharia. Kobieta była przy tym najkrócej pracującą rzeczniczką Białego Domu, bijąc poprzedni rekord z 1945 roku.
Rzeczniczka Trumpa zwolniona po pięciu dniach. Wrona wskazał coś gorszego niż wpadki
Hanna Lis chce pożegnać się z nazwiskiem byłego męża. Jedno ją powstrzymuje
Po głośnej wypowiedzi na Jankowskiego wylała się fala krytyki. Teraz uderzył w celebrytów
Członek Kabaretu Nowaki zniknął z powodu choroby. Teraz grupa przekazała nowe wieści
Symboliczna grafika Damięckiej po meczu Świątek i Chwalińskiej. Tak uhonorowała zwyciężczynię
Grał Kazika w "Listach do M.". Teraz ma 18 lat i trudno go rozpoznać
Pazura ujawnił, ile dostaje za powtórki "Kilera". Aż trudno uwierzyć w te kwoty
Po tym wyznaniu w "Azji Express" polały się łzy. Internauci nie wytrzymali. "No i płaczę"
Kiedyś uwielbiałam "Klan". Dziś nie wierzę, jak traktowali się Lubiczowie