"Średnie ostrygi" i oburzający rachunek za taksówkę zdenerwowały Annę Muchę. Tym razem coś innego oburzyło aktorkę. "Tak to wygląda. Przykro"

Anna Mucha kolejny raz się zdenerwowała. Tym razem nie przez jedzenie z restauracji i nie przez rachunek za taksówkę, bo teraz jechała swoim autem. Co ją oburzyło?

Anna Mucha od długiego czasu jest aktywna w mediach społecznościowych, gdzie chętnie chwali się najróżniejszymi zdjęciami. Fotki z pracy, z wyjazdów, ze znajomymi, nie brakuje też tych, na których chwali się swoją figurą. Dla aktorki media społecznościowe to także miejsce, w którym może dać upust swoim emocjom. Mucha zrobiła to kolejny raz.

Zobacz wideo Anna Mucha oburzona barykadami pod Trybunałem Konstytucyjnym

Były niedobre ostrygi i oburzający rachunek za taksówkę. Anna Mucha zdenerwowała się kolejny raz

Anna Mucha wracała autem do domu i przejeżdżała obok Trybunału Konstytucyjnego. To, co tam zobaczyła, zdenerwowało ją. Aktorce nie spodobało się, że budynku pilnuje policja, której według Muchy było tam zdecydowanie za dużo. Nie ukrywa, że jest zasmucona takim widokiem.

ZOBACZ: Anna Mucha rozprawia o dobrej kawie. Zakpiła z wegan i hipsterów: Obszarpańcy bez smaku. Partner aktorki zareagował na jej słowa

Dożyliśmy kochani wyjątkowego czasu, kiedy to miejsca publiczne są zabarykadowane, obstawione przez policję, obstawione przez barykady, barierki. Właśnie przejeżdżam obok Trybunału Konstytucyjnego, jest dosyć dużo policji. Barykadują się, kochani. Tak to wygląda. Przykro. Przykro słyszeć. Smutno mi. Smutno mi, tym bardziej że minę zaraz Białe Miasteczko pod KPRM, a po drugiej stronie alei protestuje prokuratura - mówiła na InstaStories.

To nie pierwszy raz, kiedy Anna Mucha ponarzekała w mediach społecznościowych. W wakacje pożaliła się na słabą jakość dań, w tym ostryg "które były średnie, bardzo średnie!", a które zapłaciła 700 złotych. Choć wybuchła "afera ostrygowa" i kilka osób z show-biznesu nawiązywało później do wizyty aktorki w restauracji, to nie zraziło ją przed ponownym podzieleniem się sytuacją, która ją zdenerwowała. Następnym dramatem aktorki było, to że za taksówkę zapłaciła dwa razy więcej niż za samolot. Zdarzyło jej się też głośno ponarzekać na przebrany asortyment w sklepach z ubraniami dziecięcymi, kiedy to tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego szukała granatowej spódnicy dla córki. Jak myślicie, co jeszcze zdenerwuje Annę Muchę?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.