Rozenek zaliczyła poważną wpadkę na lotnisku. Majdan nie krył zdenerwowania. Ale naszą uwagę zwróciło coś innego

Małgorzata Rozenek na Instagramie zrelacjonowała rodzinną przygodę na lotnisku w Singapurze. Przy okazji zdradziła też, jak zwraca się do swojego męża, Radosława Majdana. Będziecie zaskoczeni!

Wakacje Małgorzaty Rozenek i Radosława Majdana dobiegły właśnie końca. Rodzina już dawno byłaby w domu, gdyby nie to, że "Perfekcyjna" pomyliła daty wylotu i wszyscy utknęli na lotnisku. Mimo to gwiazdy nie opuszczał dobry humor, w przeciwieństwie do jej męża. Całe wydarzenie zrelacjonowała na Instagramie.

Utknęliśmy na lotnisku w Singapurze, bo źle sprawdziłam bilety i wylot mieliśmy wczoraj wieczorem, a nie dziś wieczorem i teraz pani szuka nam możliwych połączeń, bo się jeszcze okaże, że nie będziemy mieli, jak wrócić - przyznała się do błędu Rozenek.

Jednak co innego zwraca największą uwagę. Przy okazji tej wpadki dowiedzieliśmy się, jak "Perfekcyjna" zwraca się na co dzień do swojego męża.

Ej "Pysiula", może parę słów? - zwróciła się do męża.
Wystarczy... - odpowiedział zdenerwowany Majdan.

Dobry humor wciąż nie opuszczał Rozenek.

Hehe, "Pysiula" zagrzałeś się? - zapytała z przekorą.

Radosław Majdan w końcu uległ namowom żony i wypowiedział się do kamery.

Tylko tyle. Następnym razem to ja będę sprawdzać bilety przed wyjazdem - oznajmił i jednoczenie zaznaczył, że wszystkiemu winna jest "Perfekcyjna".
Oj tam, oj tam. Przygoda! - powtarzała w kółko Rozenek.

Ostatecznie wszystko zakończyło się dobrze. Rodzinie udało się zdobyć bilety na samolot jeszcze tego samego dnia.

Ze względu na to, że nowy lot mamy godzinę później, to sobie troszkę pozwiedzamy lotnisko, prawda "Pysiula"? Tu są takie fajne instalacje - podsumowała Małgorzata Rozenek.

Waszym zdaniem przydomek "Pysiula" pasuje do Majdana?

PC, AG