Straciła ukochanego męża, potem sama ledwo uszła z życiem. Anna Dymna nigdy się nie poddała

Przeżyła śmierć ukochanego męża i wypadek, w wyniku którego otarła się o śmierć. Jej życie nie było łatwe, a jednak jedna z najpopularniejszych i najbardziej lubianych polskich aktorek, założycielka Fundacji "Mimo Wszystko", pomimo dramatycznych wydarzeń z przeszłości nie straciła wrażliwości i wielkiego serca. Anna Dymna obchodzi dziś 69. urodziny.

Grała u najlepszych polskich reżyserów, ma na koncie przeszło 250 ról. Znana z niezapomnianych kreacji w filmach takich jak  "Znachor", "Kochaj albo Rzuć" czy "Nie ma mocnych". Talent i niezwykła uroda Anny Dymnej sprawiały, że w filmach i spektaklach chętnie obsadzali ją Konrad Swinarski, Jerzy Jarocki, Jerzy Hoffman czy Kazimierz Kutz. Jej znakomicie rozwijającą się karierę przerwała czarna seria tragedii. Najpierw w jej mieszkaniu wybuchł pożar, następnie w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zmarł mąż aktorki - scenarzysta Wiesław Dymny. Zaledwie kilka miesięcy później Anna Dymna w drodze na plan filmowy uległa poważnemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku którego niemal straciła władzę w nogach. Być może spędziłaby resztę życia na wózku, gdyby nie ogromne samozaparcie i zdolny rehabilitant, który nie tylko pomógł aktorce stanąć na nogi, ale też został wkrótce jej drugim mężem i ojcem syna Michała. Ostatecznie związek ten nie przetrwał próby czasu, jednak Anna Dymna jest żywym dowodem na to, że przeciwności losu nie muszą być przeszkodą dla szczęścia.

Anna DymnaAnna Dymna EAST NEWS/INPLUS

Tajemnice serca człowieka

Urodzona 20 lipca 1951 Małgorzata Dziadyk, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko aktorki, jako dorastająca dziewczyna marzyła o zawodzie psychologa. Dość szybko jednak zrozumiała, że pisana jest jej inna droga.

Nie zamierzałam zostać aktorką. Jednak teraz, kiedy nią jestem, wiem, że to najpiękniejszy zawód świata, ponieważ zajmuje się najgłębszymi tajemnicami serca i duszy człowieka. (…) Pracując nad rolami, staram się zrozumieć drugiego człowieka: jego ból, kompleksy, motywy postępowania – opowiadała Anna Dymna w wywiadzie rzece "Warto mimo wszystko".

Studia w Państwowej Szkole Wyższej w Krakowie nie tylko utwierdziły Annę w słuszności wyboru drogi zawodowej. To właśnie jako studentka poznała swojego pierwszego męża i człowieka, o którym do dziś mówi, że sprawił, iż jest właśnie taką kobietą i aktorką, jaką jest – scenarzystę Wiesława Dymnego.

Historia związku Dymnych wcale nie zaczęła się romantycznie. Plotka głosi, że wszystko zaczęło się na planie filmowym. Para poznała się podczas pracy nad filmem "Pięć i pół białego Józka". On był scenarzystą, ona – młodą aktorką. Ponoć pewnego dnia podczas zdjęć pijany Wiesław Dymny nakrzyczał na Annę Dziadyk, po czym rozwścieczona aktorka dała mu w twarz, a on jej oddał. Ale już następnego dnia, zziębnięty czekał na nią na przystanku autobusowym i z kwiatami w ręku wylewnie błagał o wybaczenie. Według plotki taki był początek znajomości, która przerodziła się w wielką miłość.

Anna DymnaAnna Dymna INPLUS/EAST NEWS

Kiedy para brała ślub, ona była jeszcze studentką, on znanym już artystą. Kiedy Dymny poznał Annę, był w trakcie rozwodu z pierwszą żoną. Wiesław i Anna stali się częścią krakowskiej bohemy artystycznej lat 70. Dymny był nie tylko plastykiem, scenarzystą, poetą i aktorem, ale też współtwórcą krakowskiej Piwnicy pod Baranami – miejsca, gdzie spotykali się aktorzy i ludzie sztuki. Wiesław Dymny był miłością życia aktorki, wspierał ją w karierze, opiekował się nią i dawał poczucie bezpieczeństwa.

Czułam, że jak mam Wieśka, nie stanie mi się nic złego. Niechby ktoś zrobił mi krzywdę, to on by go chyba zabił. Gdybym go nie poznała, być może stałoby się ze mną coś złego – mówiła aktorka w jednym z wywiadów.

Pasmo nieszczęść

Wiesław Dymny był od żony o 15 lat starszy, w dodatku, delikatnie mówiąc, nie był łatwym człowiekiem. Jak wielu przedstawicieli ówczesnej bohemy artystycznej spożywał ogromne ilości alkoholu. W dodatku po kilku głębszych robił się agresywny i wdawał się w bójki. Ale dla żony zawsze był najlepszym przyjacielem i przewodnikiem. Wbrew przewidywaniom wielu, tych dwoje przez ponad sześć lat tworzyło kochające się małżeństwo.

Kocham Cię najbardziej na świecie i wśród gwiazd, i wszystkich galaktyk, wypełniasz mi wszystko niepełne i niewypełnione, i jesteś słowem rzeczy niewysłowionych, i jesteś mną, i ja jestem Tobą, i kocham Cię i jestem Twój" – pisał w jednym z listów Wiesław do Anny.

Anna DymnaAnna Dymna EAST NEWS/INPLUS

Ona grała w filmach i spektaklach, on działał artystycznie na różnych polach. I być może tak byłoby do dziś, gdyby nie zdarzyła się tragedia. Czarną serię w życiu Dymnych rozpoczął pożar ich krakowskiego mieszkania. Feralnego wieczoru Dymny poszedł do łazienki, by przygotować kąpiel dla żony. W pokoju zostawił włączony telewizor. Nagle doszło do spięcia i w radzieckim odbiorniku eksplodował kineskop. Wybuch spowodował pożar – gdyby Dymny był wówczas w pokoju, najprawdopodobniej zginąłby na miejscu. Mieszkanie udało się jednak wyremontować. Ale kiedy kilka miesięcy później aktorka wróciła do domu, znalazła męża leżącego na podłodze w kuchni. Nie żył. Na miejscu zjawiła się milicja, jednak nie udało się jednoznacznie ustalić przyczyny zgonu. Najpierw wskazywano na zawał serca, następnie na śmierć z powodu nadużycia alkoholu. Wdowa podejrzewała udział osób trzecich, chciała śledztwa. Ale pomimo jej nalegań, sprawę zamknięto.

Śmierć ukochanego męża załamała Dymną. Ukojenia szukała w pracy, niestety, to właśnie w drodze na plan doszło do kolejnej tragedii. Podczas podróży na Węgry, gdzie odbywały się zdjęcia, samochód, którym jechała aktorka, uległ wypadkowi. Kierowca zasnął za kierownicą, zjechał z pasa i z całym impetem uderzył w drzewo. Dymna cudem uniknęła śmierci. W ciężkim stanie trafiła do szpitala. Tam usłyszała przerażającą diagnozę – obrażenia, których doznała, takie jak połamane żebra, przebite płuco, uszkodzony kręgosłup i pęknięta miednica, były tak poważne, że węgierscy lekarze dawali jej marne szanse na to, iż 27-letnia aktorka kiedykolwiek znów stanie na nogi. Na szczęście Dymna miała w sobie dużo siły i woli walki, dzięki którym wkrótce znów mogła chodzić i grać w filmach.

Anna Dymna w latach 70.Anna Dymna w latach 70. Waclaw Klag/REPORTER / WACLAW KLAG/REPORTER

Aktorka o wielkim sercu

W powrocie do zdrowia Annę Dymną wspierał fizjoterapeuta Zbigniew Szota. Wkrótce okazało się, że relacja pomiędzy tą dwójką wykracza poza układ lekarz-pacjentka. Para pobrała się i niebawem na świat przyszedł ich syn, Michał. Ale małżeństwo nie było sielanką. Szota nie umiał się pogodzić z trybem życia żony, która większość czasu spędzała na planie filmowym czy scenie. Ona z kolei zarzucała mężowi brak dojrzałości. Jakby tego było mało, zaledwie dwa lata po wypadku samochodowym, Dymna po raz kolejny została poszkodowana na planie filmowym. Kręcąc "Królową Bonę" wypadła z sani i uderzyła głową w drzewo. Po sześciu latach problemy małżeńskie sprawiły, że aktorka zdecydowała się wystąpić o rozwód. W krakowskim mieszkaniu została sama z małym dzieckiem. Syn aktorki zdecydował się przyjąć nazwisko Dymny - chciał nazywać się tak samo, jak jego ukochana mama. Ale choć łączenie pracy zawodowej z samotnym macierzyństwem nie było łatwe, aktorka nie załamała się – wręcz przeciwnie.

Dorobek Anny Dymnej obejmuje przeszło 250 ról filmowych i teatralnych. Fani cenią aktorkę szczególnie za kreacje w hitach filmowych takich jak "Znachor", "Trędowata", "Kochaj albo rzuć", "Nie ma mocnych" czy "Do krwi ostatniej", a także niezapomnianą rolę w serialu historycznym "Królowa Bona", w którym wcieliła się w Barbarę Radziwiłłównę, drugą żonę króla Zygmunta Augusta. Anna Dymna ma też w swoim dorobku role w filmach takich jak "Dolina Issy", "Dama Kameliowa", "Śmierć jak kromka chleba", "Pestka", "Skazany na bluesa". Za rolę w komedii muzycznej "Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy" w reżyserii Janusza Majewskiego została nagrodzona Orłem dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Ale fani doceniają aktorkę nie tylko za jej talent, ale też za jej piękną duszę i wielkie serce.

Anna Dymna w 2009 rokuAnna Dymna w 2009 roku fot. Wojtalewicz Jarosław/AKPA

Choć życie Anny Dymnej nie było łatwe, aktorka twierdzi, że spotkało ją tak wiele dobrego, iż chce to teraz oddać innym. To dlatego założyła w 2003 roku Fundację "Mimo Wszystko", w ramach której pomaga osobom z niepełnosprawnościami intelektualnymi. Dymna udziela się też charytatywnie w innych akcjach. Współpracowała z Fundacją im. Brata Alberta, pomagając m.in. przy realizacjach inscenizacji Teatru "Radwanek", którego aktorami są osoby niepełnosprawne intelektualnie. Uczestniczyła w akcjach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Stowarzyszenia "Wielkie Serce", Fundacji "Mam Marzenie", Fundacji "Akogo?" i Fundacji "Nuta Nadziei".

Złośliwi twierdzą, że Dymna zaczęła się udzielać charytatywnie, ponieważ dla osoby o jej aparycji brakuje atrakcyjnych ról. Jednak aktorka każdego dnia zadaje kłam tym słowom. Nie tylko wciąż występuje w filmach i spektaklach, ale też wykłada w krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Organizuje również odbywający się w niedzielne przedpołudnia Krakowski Salon Poezji w Teatrze im. Juliusza Słowackiego, który prowadzi wraz z Józefem Opalskim, Bronisławem Majem oraz swoim trzecim mężem Krzysztofem Orzechowskim, dyrektorem teatru. I choć Anna Dymna kończy 69 lat, w oczach wciąż ma ten sam łobuzerski błysk.

Anna Dymna w 2006 rokuAnna Dymna w 2006 roku M.Jagielski / KAPIF

Więcej o: