Paul Whybrew był wiernym i oddanym pracownikiem Elżbiety II. To on był najdłużej pracującym sługą królowej. Monarchini obdarzyła go zaufaniem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że to właśnie Whybrew był jednym z trzech męskich członków personelu domowego zaproszonych do procesji za trumną królowej z Pałacu Buckingham do Westminster Hall.
Lata nieprzerwanej służby Paula Whybrew'a dowiodły jego lojalności wobec korony. Trudno go zresztą było pominąć ze względu na wzrost. W kręgach pałacowych przylgnął do niego przydomek "Wysoki Paul". Sługa królowej był u jej boku podczas wszystkich domowych kryzysów, rodzinnych burz i kłótni między personelem i dworzanami. Zaskarbił tym sobie wdzięczność i sympatię Elżbiety II. Nigdy nie uciekł z posterunku i nie zawiódł jej zaufania.
Za długoletnią posługę Paul Whybrew został odznaczony Królewskim Orderem Wiktoriańskim, a także złotym i srebrnym medalem. Królowa pokryła także koszty remontu komfortowego mieszkania swojego pracownika. Gdy w 2006 roku 80-letnia monarchini postanowiła spędzać więcej czasu na zamku Windsor, poprosiła także Whybrew o przeprowadzkę.
Królowa kazała mu udekorować dom według własnego gustu i wysłać jej rachunek. Powiedziała, że chce, żeby było mu wygodnie - powiedziała "Daily Mail" osoba związana z dworem królewskim.
Paul wystąpił także u boku Jej Królewskiej Mości podczas słynnego filmu z Jamesem Bondem, który był częścią ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku.
Można powiedzieć, że Paul Whybrew całe swoje życie poświęcił posłudze królowej. Nigdy się nie ożenił, pozostał kawalerem. A, jak zauważają brytyjskie media, teraz wierny sługa Elżbiety II towarzyszy jej w ostatniej drodze.