Książę George napisał list do księcia Harry'ego. "Pięknie go sformułował". Nawet książę William uronił łezkę

Jak donosi tabloid "Woman's Day", książę George postanowił napisać list do księcia Harry'ego. Dzieci księcia Williama i księżnej Kate tęsknią za kontaktem z rodziną zza oceanu. Czy to ociepli stosunki rodzinne?

Książę George niedawno skończył osiem lat i coraz bardziej zdaje sobie sprawę z tego, co dzieje się w rodzinie królewskiej. Po wyprowadzce księcia Harry'ego i Meghan Markle do USA chłopiec nie ma już takiego kontaktu z wujkiem, jak kiedyś. Okazuje się, że najstarsze dziecko księcia Williama i księżnej Kate było wyjątkowo przywiązane do brata swojego ojca. Jak informuje magazyn "Womans's Day", mały George postanowił napisać list do wujka. Wyraził w nim, że tęskni za wspólnymi chwilami.

Zobacz wideo Księżna Kate i książę William z dziećmi w ogrodzie

Książę George napisał list do księcia Harry'ego. Zmiękczył serce ojca

Jak donosi magazyn "Woman's Day", bratanek Harry'ego swoim gestem doprowadził do wzruszenia w rodzinie.

William i Kate nie powstrzymywali go, a nawet pomogli mu napisać ten list. George pięknie go sformułował, przekazując wujkowi Harry'emu, jak bardzo za nim tęskni i jak bardzo chciałby poznać swoją nową kuzynkę Lilibet. Narysował nawet kilka obrazków dla Archiego i Lilibet, czym wywołał łezkę w oku u księcia Williama - podaje informator tygodnika.

Książę George spędzał z wujkiem czas, kiedy ten jeszcze mieszkał na dworze. Książę Harry odwiedzał swoich bratanków i bawił się z dziećmi Williama. Fakt korespondencji do wuja potwierdza, że chłopca bardzo poruszyło jego usunięcie się niejako w cień z codziennego życia. Ostatni raz widział wujka 1 lipca podczas odsłonięcia pomnika księżnej Diany. Jednak wtedy książę Harry przyleciał do Wielkiej Brytanii sam - bez żony i dzieci. Od jakiegoś czasu w rodzinie królewskiej nie dzieje się dobrze. Pomiędzy księciem Williamem i księciem Harrym wciąż wisi widmo konfliktu. Czy list George'a zmiękczy serca braci i przyczyni się do poprawienia relacji?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.