Edyta Pazura apeluje do kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji: Nie bądźcie dla siebie takimi pindami!

Żona Cezarego Pazury sprzeciwia się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego ustawę aborcyjną. Poprosiła kobiety, by były dla siebie wsparciem w tym trudnym czasie.

Edyta Pazura jest jedną z tych celebrytek, które nie boją się mówić. Żona Cezarego Pazury niejednokrotnie odnosiła się do sytuacji społecznych w kraju. Ostatnio między innymi zabrała głos w sprawie "instamam" i trendu, który nawołuje do upadlania i poniżania matek.

CZYTAJ TEŻ: Edyta Pazura ostro o "Instamamach". "Nadchodzi era upadlania matek"

Edyta Pazura apeluje do kobiet po wyroku Trybunału Konstytucyjnego

W piątek Edyta Pazura w swoim codziennym cyklu "Z pamiętnika matki", który prowadzi na Instagramie, odniosła się do czwartkowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego ustawę aborcyjną. Zaapelowała do kobiet, by były dla siebie wsparciem i otwarcie nawiązała do depresji:

Z pamiętnika matki. Dzień 55. "Dziewczyny! Nie bądźcie dla siebie takimi pindami". Przyszła do mnie cicho, powoli, niespodziewanie. Nie wtedy, kiedy w moim życiu było źle, ale wówczas gdy mogłam powiedzieć: "jest cudownie". Kiedy w końcu znalazłam się pod ścianą i wylądowałam u lekarza, to pierwszym pytaniem jakie padło było; „czy ma Pani zdrowe dzieci”, bo jak się okazuje choroba dziecka jest jedną z najczęstszych przyczyn ciężkich depresji u kobiet.
Zobacz wideo Edyta Pazura opowiedziała o dziennym planerze. W ten sposób uczy dzieci odpowiedzialności

Żona Cezarego Pazury wprost odrzuca racje fanatyków politycznych. Jej zdaniem zabija on wszystko, co w życiu najważniejsze:

Przerzuciłam wczoraj chyba cały internet i wiecie co? Najbardziej w życiu boję się fanatyzmu. Ta nieuzasadniona i bezkrytyczna żarliwość w wyznawaniu jakichś idei niszczy wszystko niczym tsunami. Fanatyzm zabija: miłość, przyjaźń, relacje międzyludzkie, tworzy podziały i niszczy wypracowane przez wiele lat kompromisy. Nie wiem co by musiało się stać, aby kobiety w końcu zaczęły mówić jednym głosem. Skoro odbiera się wam prawo wyboru a i tak nadal jesteście dla siebie takimi pindami.

Edyta Pazura wyznała także, że choć nie wie, czy sama zdecydowałaby się na terminację ciąży, nie powinno się odbierać matkom prawa wyboru. Szczególnie tym, którym stopa życiowa może utrudnić zajmowanie się nieuleczalnie chorym dzieckiem:

Odpowiadając od razu na pytanie, które krąży jak bumerang: "czy Pani zabiłaby swoją nienarodzoną, chorą córeczkę" Pewnie nie, ale ja mam: środki, możliwości i wspaniałego męża. Tworzę mały odsetek tych kobiet, które mogłyby sobie na to ewentualnie pozwolić, gdyż większość matek chorych dzieci codziennie błaga o pomoc i wsparcie finansowe. Każda najtrudniejsza decyzja nie jest podejmowana w atmosferze wybuchających serpentyn z tyłka, tylko w: cierpieniu, łzach i nieprzespanych nocach. Dajmy kobiecie przeżyć jej własną tragedię, na jej zasadach: wspierając ją, dostarczając pomoc, opiekę i wiedzę, bo jak na razie to wzajemnie się szczujecie. Kiedy trzeci raz rodziłam naturalnie i bardzo się bałam, powiedziałam do mojej kochanej położnej: -„Pamiętaj! Gdyby coś się działo, od razu macie robić cesarskie cięcie” a ona na to: - „Edyta oczywiście... Nie ja będę opiekować się tym dzieckiem, tylko Ty...” No właśnie... Nikt za nas dzieciaków wychowywać? nie będzie...

Ma rację?