Dziecięca gwiazda "M jak miłość" atakuje TVP. Mówi o "propagandowej papce, która ścina mózgi"

Pierwszy Łukasz Mostowiak z "M jak miłość" zmieszał z błotem działania państwowej telewizji. Takich słów nie spodziewał się nikt.

"M jak miłość" od 20 lat wiedzie prym pod względem najchętniej oglądanych seriali w kraju. Perypetie członków rodziny Mostowiaków po dziś dzień interesują Polaków, więc scenarzyści niemalże codziennie głowią się, jakie przygody wymyślić bohaterom. Pojawiają się nowe gwiazdy, a czasem wracają też stare. Niektóre są jednak wymieniane, jak na przykład aktorzy wcielający się w Łukasza Wojciechowskiego. Aktualnie gra go syn Janusza Józefowicza, jednak pierwotnie na planie pojawiał się Franciszek Przybylski. Teraz dorosły już aktor zabrał głos i mocno skrytykował to, co dzieje się w TVP.

Zobacz wideo Małgorzata Kożuchowska zdradza, jak oszukała produkcję "M jak miłość"

Franciszek Przybylski, serialowy Łukasz Wojciechowski z "M jak miłość", krytykuje TVP

Kilka dni temu ekipa "M jak miłość" świętowała 20. rocznicę pierwszego klapsa na planie serialu. W związku z tym aktorzy, którzy pojawili się wtedy na planie, postanowili powspominać dawne czasy. Zrobił to m.in. Franciszek Przybylski, który jako pierwszy wcielał się w rolę Łukasza Wojciechowskiego.

Właśnie się dowiedziałem, że od pierwszego klapsa na planie "M jak Miłość” minęło wczoraj 20 lat co do dnia. Kawał czasu. Kawał życia. Spędziłem w M-ce 6 lat mojego dzieciństwa, a wspomnienia oraz emocje z nią związane towarzyszą mi do dzisiaj. Miałem okazję obserwować przy pracy takich wspaniałych ludzi, jak nie będący już z nami Witold Pyrkosz czy cudowny Mariusz Sabiniewicz. Tak dużo zawdzięczam Dominice Ostałowskiej, tak wiele nauczyła mnie o ludziach, o świecie i o poczuciu humoru - zaczął.

Franek stwierdził jednak, że dla dziecka praca w telewizji to ciężki kawałek chleba.

Niekoniecznie wszystkie moje wspomnienia z M-ką są pozytywne. Moi najbliżsi wiedzą ile tak naprawdę kosztowała mnie cała ta przygoda. Bycie dzieciakiem, którego ok. dwa razy w tygodniu ogląda w tv przez kilka lat średnio 10 mln Polaków to jest konkret. Wstydziłem i do dziś wstydzę się tego serialu. Od pewnego momentu, granie w nim wydawało mi się być po prostu "siarą”. M.in. dlatego zwiałem. Dzisiaj patrzę na to wszystko ze sporym dystansem. ALE jedna rzecz nie daje mi spokoju.

Na koniec instagramowego wywodu aktor uderzył w Telewizję Polską, nazywając ją "instytucją pełną jadu".

Telewizja Polska to od kilku lat instytucja pełna jadu, kłamstw, oszczerstw i nikczemności. Jest to wyjątkowy paradoks, że telewizja odpowiedzialna za ten fenomen jakim jest M-ka, dzisiaj reprezentuje sobą wszystko, co rzekomej miłości przeczy. Jestem wściekły, kiedy widzę jak Ci sami ludzie, którzy odpalają sobie wieczorami to serialicho i uśmiechają się, widząc chatę w Grabinie, rano kiedy się budzą, dostają do jajecznicy propagandową papkę, która ścina im mózgi i sprawia, że najchętniej wyszliby z domu i zaj***li sąsiada za to, że jest inny niż oni sami. To nie jest miłość. I ciężko w słowach chyba napisać, czym ona jest. Ale w moim przekonaniu jest to na pewno takie coś, do czego każdy z nas ma absolutnie najświętsze prawo. A każdy kto twierdzi inaczej, jest po prostu śmierdzącą parówą. I - jak to mawiała w dzieciństwie moja najwspanialsza i najukochańsza siostra Janeczka - koniec kropka PL.

Zgadzacie się z nim?

POLECAMY: 20 lat temu padł pierwszy klaps na planie "M jak miłość". Przypominamy, jak kiedyś wyglądała obsada serialu