Meghan Markle zdradziła, jak wyglądają jej wymarzone walentynki. Rok temu się nie udało

Święto zakochanych zbliża się wielkimi krokami. Nic dziwnego, że amerykańskie media wspomniały idealne walentynki według Meghan Markle. Czy w tym roku uda się spełnić jedno z tych marzeń? W końcu nie obowiązują jej już królewskie przepisy.

Meghan Markle, zanim została księżną Sussex prowadziła stronę, na której opisywała nie tylko swoje życie, ale i swoje największe marzenia. Amerykańskie media przypominają jeden z wpisów byłej księżnej. Dotyczy on idealnych walentynek.

Jak Meghan Markle spędzi walentynki?

Meghan na swoim nieistniejącym już blogu wyznała, że jej marzeniem jest spędzenie święta zakochanych w Paryżu. Choć czułe gesty, róże czy śniadanie do łóżka są przemiłe, to według księżnej najważniejsze jest uczucie, którym darzymy drugą osobę:

Jeśli chodzi o prezenty, czy śniadanie w łóżku, miłosny liścik lub kwiaty, musimy pamiętać, że tak naprawdę liczy się tylko uczucie - napisała.

Zdradziła również, że zawsze daje swojej połówce odręcznie napisane miłosne liściki. Jest to jeden z jej ulubionych prezentów (a jeśli chodzi o odręczne pismo, to jako osoba, która kiedyś zajmowała się zarobkowo kaligrafią, Meghan wie, co mówi):

Jeśli mam do wyboru napisanie listu na komputerze lub piórem, zawsze wybiorę to drugie.

Meghan Markle zwróciła się również do singli, którzy jej zdaniem powinni również świętować walentynki. Uważa, że każda samotna osoba musi celebrować miłość do... samej siebie, o czym większość osób zapomina.

Takie osoby powinny ugotować sobie same piękną kolację, ubrać się w najlepsze stroje i wręczyć sobie prezent. Należy świętować miłość do siebie, która często staje się mętna, gdy skupiamy się na tym, czego nie mamy - napisała.

W tym roku Harry i Meghan będą obchodzić drugie walentynki jako małżeństwo i po raz pierwszy celebrować to święto zarówno razem, jak i jako rodzice. W zeszłym roku Meghan spędziła je sama, ponieważ dokładnie tego dnia jej mąż przebywał w Norwegii w sprawach służbowych - służył rodzinie królewskiej, która była ważniejsza, niż romantyczny wieczór z żoną.

BO

Więcej o: