Cebularz to jeden z tradycyjnych produktów, który można zakupić na Lubelszczyźnie. Jest to okrągły placek z pszennego ciasta drożdżowego, pokrywany farszem z cebuli i maku. Od 2014 roku "cebularz lubelski" zarejestrowany jest w Unii Europejskiej jako Chronione Oznaczenie Geograficzne. Jedna ze stołecznych piekarni postanowiła zainspirować się daniem i wprowadzić je w warszawskiej wersji do swojej oferty. To wzbudziło niezadowolenie wśród internautów, którzy stwierdzili, że jest to kradzież lokalnego produktu. W rozmowie z Plotkiem do sprawy odniósł się kucharz Michał Mirlak oraz Piotr Mróz znany w sieci jako Kucharz Maestro.
Galeria Wypieków Lubaszka pochwaliła się "cebulakiem warszawskim" w mediach społecznościowych. Sprawa szybko stała się przedmiotem dyskusji. Internauci byli zniesmaczeni tym, że piekarnia zdecydowała się na wprowadzenie produktu do swojej oferty. "Jako warszawianka z krwi i kości mieszkająca od 15 lat na Lubelszczyźnie sprzeciwiam się takim praktykom i podkradaniu innym regionom ich specjałów. Naprawdę taką ujmą dla Lubaszki byłoby oddanie hołdu pochodzeniu i utrzymanie nazwy 'cebularz lubelski'? Strasznie to słabe... Wstyd!", "No błagam! Cebulak warszawski?! Cebularz jest lubelski i to od lat", "Nawet nie macie praw do korzystania z nazwy "cebularz", tylko musicie cebulak nazywać. Strasznie słabo...", "Co to za profanacja" - grzmieli w komentarzach.
Michał Mirlak, twórca profilu "Zabójczo pyszne", w rozmowie z Plotkiem odniósł się do sprawy. - Nie będę udawał prawnika, bo jestem kucharzem i patrzę na to po prostu od strony jedzenia. Cebularz lubelski to tradycyjny produkt i absolutnie rozumiem, że mieszkańcy Lubelszczyzny mogą się wkurzyć, kiedy ktoś bierze coś mocno związanego z ich regionem i nagle robi z tego "warszawską" wersję. Samo inspirowanie się tradycyjnymi przepisami jest moim zdaniem czymś bardzo dobrym. W kuchni wszyscy się czymś inspirujemy i nie widzę w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, gdy ktoś bierze regionalny produkt i robi własną interpretację, to dla mieszkańców danego regionu powinien być to powód do dumy. Znaczy, że ich kuchnia jest na tyle dobra, że inni chcą z niej czerpać - stwierdził kucharz.
Mirlak zwrócił jednak uwagę, że jest różnica między inspiracją a kopiowaniem. - Jeżeli "cebulak warszawski" od cebularza lubelskiego różni się tylko nazwą, to dla mnie jest to po prostu brzydkie zagranie. Nie trzeba być geniuszem kulinarnym, żeby zmienić recepturę, dodać coś od siebie, zrobić trochę inne ciasto, inne proporcje albo nadać temu własny smak. Duża piekarnia naprawdę ma możliwości, żeby stworzyć swoją wersję, a nie przekleić cudzy pomysł i zmienić mu tabliczkę z nazwą - zauważa. - Dla mnie sprawa jest prosta. Inspiracja jest okej. Własna interpretacja jest okej. Kopiowanie czegoś praktycznie jeden do jednego i przedstawianie tego jako swojego pomysłu już okej nie jest. Jeśli chcemy korzystać z tradycji innych regionów, to korzystajmy, ale z odrobiną szacunku i własnej kreatywności - skwitował.
Piotr Mróz patrzy na to nieco inaczej. - Sytuacja jest dosyć prosta, ciasto drożdżowe z cebulą jest znane w całej Polsce i oczywiście kojarzone głównie z Lubelszczyzną. "Cebularz warszawski" to określenie z XIX wieku, które co prawda określało nie wyrób piekarniczy, tylko osobę, która handlowała warzywami na warszawskich ulicach. Nazwanie zatem bułki z cebulą cebulakiem warszawskim jest świetne marketingowo, bo wiadomo, że w sieci wręcz zawrze w tym temacie. I nawet jeżeli Lubaszka będzie musiała zmienić nazwę tego wypieku, to i tak ludzie dzięki tej coraz głośniejszej kontrowersji z czystej ciekawości kupią ten produkt - mówi nam kucharz.
Farna ogłosiła rozstanie z mężem. "Modelowy przykład tego, jak..."
Co dzieje się z pieniędzmi ze zbiórki Łatwoganga? Szpitale ujawniają szczegóły umów. "Są zapisy, które są dla nas nie do przyjęcia"
Nelli Rokita lata temu zniknęła z polityki. Tak dziś wygląda
Colin Farrell o kulisach ciężkiej choroby syna. "Może rozerwać serce"
Helenie Englert zarzucano nepotyzm. Sama mówiła, że "ludzie jej nie lubią". Teraz wszystko się zmieniło
Małgorzata Ostrowska-Królikowska ma dom niczym z filmu. W środku prawdziwa sielanka
Nie żyje siostra Anastazja. Miała 76 lat. Jej przepisy znały miliony Polaków
"Zdiagnozowano mi raka". Kammel przekazał informacje na temat zdrowia. Tak dowiedział się o chorobie
Grał Bola w "Rodzince.pl", a po skandalu zniknął z ekranów. Tak dziś wygląda Daniel Dziorek