Prezydent USA Donald Trump i prezydent Francji Emmanuel Macron spotkali się 24 lutego 2025 roku w Białym Domu, aby omówić kluczowe kwestie dotyczące wojny w Ukrainie oraz przyszłości relacji transatlantyckich. Autor książki "Mowa ciała mówcy" Maurycy Seweryn ocenił dla nas zachowanie obu przywódców. To był jeden wielki popis sił.
"Dobra mina do złej gry" - tak można byłoby podsumować w skrócie rozmowę prezydentów. - Spotkanie pokazało, że to są twarde, mocne, męskie negocjacje dwóch silnych polityków, z których jednemu bardziej niż drugiemu zależało na tym, żeby wszystkim pokazać, że ma dobre relacje z tym drugim. Mówię o Macronie - zaczął ekspert. Świadczyć miały o tym przede wszystkim demonstracyjne gesty, zarówno te mimiczne, jak i te wykonywane podczas spotkania. - Najbardziej charakterystyczny był gest dotykania oczu połączony z uśmiechem i uderzeniami w kolano, sugerujący "rozbawił mnie do łez". To są silne gesty, reżyserowane - zauważył.
Ekspert zwrócił także uwagę, że licznym uśmiechom ze strony prezydentów towarzyszyło siłowanie się. - Zaczęło się już przy wejściu, kiedy Trump położył bardzo wysoko rękę na ramieniu prezydenta Francji, co oznacza silną dominację. Choć można to odbierać także jako sygnał przyjaźni, jest to protekcjonalne podejście do osoby, z którą się spotykamy. "Ja jestem ważniejszy, chociaż ty też jesteś silny".
Potem było tylko gorzej. Oba samce, prawie jak para kogutów na ringu, próbowały się na rękę. Jeden wygrywał, drugi przegrywał, i tak aż do końca
- skwitował.
Każdy z nich próbował pokazać swoje pozytywne nastawienie względem drugiego. Gesty mówiły jednak same za siebie. - Trump, kiedy w czasie swojego wystąpienia z Macronem mówił o wojnie w Ukrainie, przyjął pozycję i ułożenie dłoni, która nazywa się "zderzakiem". Jest to sygnał oznaczający "spodziewam się konfrontacji, ale tej konfrontacji się nie boję". Potem szybko przeszedł w tzw. koszyczek, czyli gest oznaczający blokadę. To był sygnał, że te rozmowy były bardzo twarde.
Z kolei Macron próbował pokazać, że jest spokojny i opanowany. Ekspert zauważył jednak, że jego ciało było bardzo napięte, szczególnie w okolicach głowy. - To sygnał mocnych emocji, włącznie ze stresem. Kiedy zaczęli rozmawiać na temat ustaleń, przyjął pozycję, która nazywa się "pistoletem". Mocny gest, który w kręgu amerykańskim oznacza skoncentrowanie na problemie, ale jest też odbierany przez europejską część publiczności jako gest wojenny, silny, zbyt mocny - mówił.
Maurycy Seweryn zwrócił uwagę, że Trump nie lubi być poprawiany w obecności innych, co na spotkaniu zrobił Macron. - To było widać w momencie wypowiedzi na temat skali pomocy Ukrainie - zauważył. - By złagodzić relacje, Macron dotknął delikatnie kolana Trumpa i zaczął tłumaczyć mediom, że ta pomoc była mniejsza, niż twierdził prezydent. W tym czasie ewidentnie widać, jak bardzo sprowokował Trumpa do negatywnej oceny Macrona jako partnera - podsumował.
Zakościelny przerwał milczenie. Aktor w poruszających słowach o rozstaniu z mamą swoich synów
Wściekła Olejnik potępia weto Nawrockiego. "Wzgarda, pogarda i nienawiść"
Mandaryna szczerze o powrocie do Wiśniewskiego. Czy powtórzą spektakularny ślub? Jasna deklaracja
Marcin Wrona przeszedł poważną operację. Teraz żałuje jednego
"Bałagan i chaos". Doda oceniła campy Lewandowskiej i Chodakowskiej. Wskazała główny problem trenerek
Lewandowski w Chicago Fire nie zbiednieje. Tyle zarobi za sezon
Nie weszła do oktagonu, a i tak rozłożyła Mejzę. Biejat: Właściwy człowiek na właściwym miejscu!
Warto używać kosmetyków Lewandowskiej? Ekspertka przeanalizowała dla nas ich składy
Lewandowski po pierwszej konferencji w USA. Jak sobie poradził z angielskim? "Byłoby fantastycznie, gdyby każdy Polak..."