Rihanna w dniu swojego koncertu opalała się na sopockiej plaży, co naturalnie wzbudziło ogromną sensację. Wokalistce jednak wyjątkowo nie spodobało się zainteresowanie fanów i fotografów, którzy otoczyli ją dosłownie z każdej strony. Określiła to dosadnie:
Siedzimy tu w klatce jak pie*one zwierzęta - powiedziała Rihanna na filmiku, który możemy zobaczyć na Instagramie jej koleżanki Mellisy Ford.
Czy rzeczywiście Barbadoska mogła poczuć się jak w klatce? Zapytaliśmy o to fotoreportera, który był na miejscu i ze szczegółami nam opisał to wydarzenie. Fani koczowali na swoją idolkę pod jej hotelem:
Fani czekali na nią pod hotelem od 3 godzin. Rihanna wyszła bocznym wejściem z Sheratona opalać się - mówi nam znajomy fotograf.
To oczywiście nie mogło umknąć fanom:
Od chwili, gdy wyszła z hotelu szła za nią co najmniej setka osób, wszyscy robili jej zdjęcia, krzyczeli jej imię. Prosili o autografy. Było kilku paparazzi, reszta to fani - relacjonuje.
Fotograf użył mocnych słów określających to, jak wśród tłumu ludzi jawiła się światowa piosenkarka:
Z jednej strony to, co się tam działo to wariactwo. Ona wśród tych ludzi wyglądała jak śmieć. To było wariactwo, ale gdyby chciała spokojnie się opalać, to by poszła do podziemnego parkingu, pojechała samochodem, założyła czapeczkę z daszkiem i nikt by jej nie poznał - przyznaje.
Według relacji fotografa, Riri nie patrzyła na fanów.
Miała skwaszoną minę, nie wyglądała na zadowoloną. Nie zwracała uwagi na ludzi. Taki smutas z niej. Tłum ludzi był dookoła. A ona przeszła przez centrum Sopotu. Szukała jakiegoś miejsca kilkanaście minut od hotelu - ocenił.
Gwiazda zapragnęła opalać się na plaży.
Leżała na wydzielonej plaży Grand Hotelu, na którą, żeby wejść, trzeba zapłacić 100 zł za ręcznik. Kapif
To i tak nie zniechęciło fanów. Rihanna próbowała zachowywać się normalnie.
Ochroniarze pozastawiali ją parasolami. Godzinę posiedziała na plaży. Poopalała się, powygłupiała się z koleżanką. Dzieci prosiły ją o autografy, z dwiema fankami porozmawiała (Aretą Szpurą i Karoliną Słotą, założycielkami firmy odzieżowej Local Heroes). Piła egzotyczny drink z kokosem - relacjonuje.
Według relacji drugiego fotoreportera, Riri rzeczywiście mogła poczuć się jak w słynne już "zwierzę w klatce" przez parasole, a nie przez zachowanie fanów.
Był tam mały bajzel. Jej ochroniarze próbowali odgonić fanów, potem odgrodzili ją parasolami. Była odgrodzona jak w klatce. 2-3 ochroniarzy pochodziło i prosiło, żeby przestać robić zdjęcia. Rzeczywiście mogła poczuć się jak w klatce. Myślę, że to chodziło o te parasole.
Fotograf uważa jednak, że Rihanna przesadziła z reakcją:
Dla mnie jest to śmieszne, jeśli ktoś znany wychodzi na plaże, musi liczyć się z tym, że budzi sensację. No, ale to gwiazda.
A wy jak uważacie?
Vic
81-letni Tomaszewski poślubił młodszą o 34 lata kobietę. Wyjawił, co stanie się z jego majątkiem
Barack Obama mówi wprost o... kosmitach. "Są prawdziwi, ale ich nie widziałem"
Wachowicz weszła do restauracji i zaniemówiła. Poszło o porcję i cenę
Meghan opublikowała zdjęcie czteroletniej córki. Lilibet to wykapany tata
Norbi nagle zaczął tracić na wadze. Gdy schudł 35 kg, usłyszał diagnozę
Joanna Koroniewska zapytana o wagę i wzrost. Powiedziała wprost, jak jest
Stockinger ujawnia tajemnice niemiecko brzmiącego rodzinnego nazwiska. Historia zaskakuje
Marta Nawrocka wypisała syna z edukacji zdrowotnej. Tak się tłumaczyła
Zborowska i Wrona mają piękny dom pod Warszawą. Taka kuchnia to rzadkość