Cindy Crawford widziana pierwszy raz od śmierci syna. Pokazała się z mężem

Cindy Crawford została zauważona publicznie pierwszy raz od śmierci jej syna. Paparazzi przyłapali modelkę wraz z mężem.
Cindy Crawford, Presley Gerber
Fot. Instagram.com/cindycrawford, presleygerber

21 września media obiegła smutna informacja o śmierci Presleya Gerbera. Syn Cindy Crawford i Randego Gerbera miał 27 lat. Zaledwie dzień przed tragedią mężczyzna zgłosił się do ośrodka odwykowego Resolutions Living w Santa Monica. Nagłe odejście Presleya zszokowało opinię publiczną. Choć rodzina zmarłego wystosowała wówczas apel o poszanowanie ich prywatności, nikt z bliskich nie zabrał później oficjalnie głosu. Teraz Crawford z mężem zostali po raz pierwszy od tamtego momentu zauważeni przez paparazzi. 

Zobacz wideo Senyszyn o śmierci męża. "Teraz jest mi gorzej"

Cindy Crawford i Rande Gerber pokazali się pierwszy raz od śmierci syna

Choć śledztwo wokół śmierci Gerbera ma być wciąż prowadzone, portal People przekazał dotąd sporo szczegółów. W niedzielę 20 września o godzinie 9:35 służby otrzymały zgłoszenie dotyczące zatrzymania akcji serca w ośrodku odwykowym. Medycy, którzy przybyli na miejsce dziesięć minut później, niestety stwierdzili zgon 27-latka. Detektywi mają badać kwestię przedawkowania. Biuro koronera hrabstwa Los Angeles przeprowadziło już jednak sekcję zwłok. Rzecznik policji w Santa Monica poinformował, że "nie znaleziono dowodów na udział osób trzecich". 

11 października Cindy Crawford i Rande Gerber zostali zauważeni publicznie pierwszy raz od momentu tragedii. Para została sfotografowana przez paparazzi na Zuma Beach w Malibu. Zarówno Crawford, jak i Gerber, dotąd nie odnieśli się w mediach do śmierci syna. 

To miało się dziać w ośrodku, do którego trafił Presley Gerber. "Rzeczywistość, którą tam zobaczyłem, wyglądała zupełnie inaczej"

Przypomnijmy, że już po śmierci Gerbera o rzekomych realiach w ośrodku, w którym przebywał 27-latek, wypowiedział się były pacjent. Dziennikarz Rob Shuter opublikował wówczas na swoim Substacku informacje zza zamkniętych drzwi placówki. - Narkotyki były wszędzie - skomentował były pacjent. - Jeśli ktoś czegoś potrzebował, zawsze znalazł się ktoś, kto wiedział, jak to zdobyć. Rodziny myślały, że ich bliscy są bezpieczni za tymi murami, ale rzeczywistość, którą tam zobaczyłem, wyglądała zupełnie inaczej - ujawnił rozmówca dziennikarza. 

Więcej o: