Książulo wybrał się na grzyby. Zbiorami pochwalił się w sieci

Trwa sezon na grzyby, co oznacza, że wielu z nas udaje się do lasu, by je zbierać. Do tego grona dołączył Książulo, który pochwalił się wypadem w sieci.
Książulo wybrał się na grzyby
Fot. Instagram/@ksiazulo

Książulo znany jest przede wszystkim ze sprawdzania lokali gastronomicznych w naszym kraju. Stał się dla wielu niemalże wyrocznią, a wielu restauratorów obawia się jego wizyt, gdyż jego opinia może wpłynąć na ich biznes. Influencer publikuje w mediach społecznościowych nie tylko treści związane z testowaniem jedzenia, ale i często dzieli się z obserwatorami prywatnymi kadrami. 22 września udał się na grzybobranie, a zdjęcia z tego wydarzenia zamieścił na Instagramie.

Zobacz wideo Restauratorzy drżą przed Książulem? Moran zabrał głos

Książulo poszedł w ślady wielu Polaków. Wybrał się na grzybobranie 

Jesień stoi w Polsce pod znakiem grzybobrania. Wielu rodaków decyduje się na wypad do lasu, by zebrać kosze grzybów. Nie inaczej postąpił Książulo, który na co dzień mieszka w Warszawie. Influencer opublikował post, w którym pokazał zdjęcia z wyjścia na grzybobranie. Zobaczyliśmy go w grupie znajomych, w której znalazł się również Bartek - znany wcześniej jako Mualan. Wszyscy z dumą nieśli kosze i wiadra pełne grzybów. Sam twórca internetowy wybrał się do lasu cały ubrany w moro. "Grzyby 22.09.2026" - napisał, upamiętniając ten wyjątkowy dzień. 

Książulo pojechał do Zielonej Góry na Winobranie. To, co usłyszał na tamtejszym jarmarku, zaskakuje

Książulo wraz z dwoma kolegami odwiedził Zieloną Górę, by sprawdzić, jakie jedzenie serwuje się na tamtejszym Winobraniu. Przy okazji wizyty na jednym z pierwszych stoisk, doszło do kuriozalnej sytuacji. Właścicielka najpierw zwróciła uwagę, by jej nie filmować, a następnie niewybrednie skomentowała możliwości finansowe odwiedzających. - Cena jest 21 złotych za 100 gramów, nie wiem, czy was stać będzie - stwierdziła. To jednak nie odstraszyło influencera, który zdecydował się na zakup produktów. Musiał się jednak wykosztować, gdyż na samą kiełbasę wydał 45 złotych. Do tego zapłacił pięć złotych za kajzerkę i musztardę oraz ketchup - każde po pięć złotych. Na koniec wybrał ogórka za siedem złotych. Po doliczeniu kolejnych dań, takich jak szaszłyk, karkówka i bigos, rachunek miał ostatecznie wynieść 167 złotych. 

Gdy Książulo chciał paragon, usłyszał, że właściciele są na "karcie podatkowej" i że jest to ich "pierwsza impreza". Sytuacja robiła się coraz bardziej niezręczna, a sprzedawczyni stwierdziła, że influencer nie musi niczego kupować. Dodała jednak, że fakturę może wystawić - ostatecznie do tego nie doszło. Jak Książulo ocenił jedzenie? Tego dowiecie się tutaj: "Nie wiem, czy was stać". Książulo usłyszał to na Winobraniu, ale potem zrobiło się jeszcze dziwniej

Więcej o: