Szef Sanepidu nie wpuściłby Gessler do kuchni

Ciąg dalszy afery Jesz Burgera.
Magda Gessler
KAPIF.PL/KAPIF

Afera wokół restauracji Jesz Burger , która uczestniczyła w show "Kuchenne rewolucje" jeszcze się nie zakończyła. Magda Gessler odpowiedziała na zarzuty właścicieli lokalu . Głos w sprawie zajął też szef lubelskiego Sanepidu Paweł Policzkiewicz . W rozmowie z portalem Dziennikwschodni.pl opowiedział o swoich wrażeniach po obejrzeniu programu .

Gdybym był w tym czasie na kontroli w tej restauracji, nie wpuściłbym tej pani do kuchni.

Według niego pani Gessler mając pretensje do innych o nieprzestrzeganie zasad higieny sama ich nie zachowuje.

Po pierwsze, kobieta z takimi, w żaden sposób nie zabezpieczonymi włosami, nie powinna zostać wpuszczona na zaplecze restauracji. Te włosy bezwzględnie powinny być spięte i zabezpieczone. Tak, żeby nie miały kontaktu z żywnością i naczyniami, w których ta żywność jest przygotowywana. Tymczasem mogliśmy w programie zobaczyć, jak jej włosy wręcz szurają po garnkach.

Nie tylko włosy są problemem :

Po drugie, nie widziałem, żeby pani Gessler myła ręce. Tymczasem, będąc na zapleczu takiego lokalu, ma obowiązek myć ręce przechodząc z jednego pomieszczenia do drugiego. Za każdym razem.

Szef Sanepidu poddaje też w wątpliwość stwierdzenie Gessler odnośnie spleśniałej kukurydzy .

To byłby fenomen, gdyby jedząc gorącą kukurydzę wykryła pleśń. To wręcz niemożliwe. Podobnie mam też wątpliwości co do mięsa, które tak krytycznie oceniła. Wykrycie, czy mięso jest z padliny czy nie, wcale nie jest łatwe.

Stwierdzeniami szefa Sanepidu nie przejmują się producenci show . Rzecznik TVN Karol Smoląg powiedział:

W tym programie było pokazane wiele różnych rzeczy, które powinny być interesujące z punktu widzenia służby sanitarnej. Skoro sanepid ma problem z włosami i rękami pani Gessler, to jest to problem sanepidu, a nie nasz.

Jak oceniacie działania Magdy Gessler ?

Janus

Zobacz także:

Gessler o porażce w "Kuchennych rewolucjach"

"Gessler strzeliła nam w głowę"

Więcej o: