W środę rano zmarła Zofia Czerwińska. Aktorka miała 85 lat. Odeszła w wyniku choroby. Aktorka od dłuższego czasu zmagała się z bólami kręgosłupa. W listopadzie trafiła do szpitala.
Osobą, która poinformowała o śmierci Zofii Czerwińskiej był Mariusz Szczygieł. Dziennikarz opublikował na swoim Instagramie zdjęcie aktorki z podpisem:
Tym zdjęciem i torbą była zachwycona. Zrobiłem je w foyer Jej ukochanego Teatru Syrena na premierze „Czarownic z Eastwick”. Czarownica, to było Jej ulubione stworzenie zaraz po psach i kotach. Na pogrzebie ma być śpiewana „My way”. - Macie mnie pochować w różowej urnie, pamiętaj Mariuszek, bo do twarzy mi w różowym! Będzie, Zosiu. Wszystko dla Ciebie!
Szczygieł postanowił spełnić ostatnią wolę aktorki związaną z urną. Niestety, znalezienie takiej w różowym kolorze jest trudne.
Szukamy, zgodnie z życzeniem Zosi, różowej urny. Ale okazuje się, że to wcale nie jest takie łatwe. Są takie za granicą, ale termin dostawy jest zbyt długi... - martwi się dziennikarz.
Zofia i Mariusz poznali się 26 lat temu. Dziennikarz wynajął mieszkanie na warszawskiej Sadybie, w którym wcześniej mieszkała aktorka. Szczygieł postanowił zadzwonić do Czerwińskiej i umówili się na spotkanie. W końcu artystka poleciła przyjaciela w telewizji Polsat, gdzie Szczygieł zaczął prowadzić program "Na każdy temat".
KS