Odpadnięcia Kasi Sawczuk już w pierwszym odcinku "Tańca z Gwiazdami" nie spodziewał się chyba nikt. Zaskoczenia i rozczarowania decyzją widzów nie kryła sama aktorka. Fakt ten musiał mocno ją zasmucić, bo na komentarz na Instagramie zdobyła się dopiero po kilku dniach.
Krótkiej przygody z programem nie nazwałabym porażką, a wręcz przeciwnie, wiem, że wygrałam ze sobą na wielu płaszczyznach. Ogłaszam więc radosne "jestem zwycięzcą!" - napisała.
To był piękny czas, piękne trzy tygodnie - podsumowała nieco smutnym tonem w rozmowie z Plotek.pl tuż po odpadnięciu.
Do spawy odniósł się też Krzysztof Ibisz, który w rozmowie z Party.pl przyznał, że on sam był zaskoczony takim werdyktem.
Mam wrażenie, że to dla wszystkich był szok. Ale ktoś zawsze musi w tym pierwszym odcinku odpaść i to jest najbardziej przykre. Stąd, myślę, ten moment zawieszenia w programie na żywo i jęk zawodu.
Kibicowaliście jej?
EK