Trini Lopez nie żyje. Wokalista zmarł z powodu komplikacji po koronawirusie

Trini Lopez zmarł w szpitalu w Kalifornii. Znany muzyk i gitarzysta miał 83 lata.

O śmierci Triniego Lopeza poinformował jego partner biznesowy Joe Chavira. Lopez zmarł we wtorek 11 sierpnia w szpitalu Palm Springs w Kalifornii. Przyczyną śmierci były poważne komplikacje wywołana zakażeniem COVID-19.

ZOBACZ TAKŻE: Hollywoodzka aktorka pokazała nieprzyjemne skutki COVID-19. Bardzo wypadają jej włosy

Nie żyje Trini Lopez

Parę tygodni przed śmiercią Trini Lopez nagrał utwór, który miał pomóc w zbiórce w walce z epidemią koronawirusa. Chciał wesprzeć szpitale i amerykańską służbę zdrowia.

Trini Lopez urodził się w 1937 roku w Dallas w stanie Teksas. Miał korzenie meksykańskie - jego rodzina należała do meksykańskich imigrantów. Muzyka odkrył sam Frank Sinatra w jednym z klubów w Las Vegas. Panowie zakolegowali się na tyle, że Frank pomógł Triniemu rozwinąć karierę.

Jego pierwszy album "Trini Lopez Live at PJ's" został wydany w 1963. Zawierał on wszystkie najbardziej popularne i znane utwory, takie jak: "If I Had A Hammer", który był pierwszym numerem na listach przebojów w 25 krajach, czy "La Bamba".

 

Trini Lopez w całej swojej karierze nagrał ponad 60 albumów. Śpiewał w dwóch językach, angielskim i hiszpańskim. Jego ostatni album "Into The Future" ukazał się w 2011 roku.

Artysta ma na koncie także parę filmowych ról. Mogliśmy zobaczyć go w filmie wojennym "Parszywa dwunastka" w reżyserii Roberta Aldricha. Trini w produkcji zagrał jednego z dwunastu skazańców.

 

Ponadto wystąpił w "Marriage on the Rocks" (razem z Frankiem Sinatrą) oraz w filmie "Antonio".

ZOBACZ TAKŻE: Mel Gibson chorował na COVID-19. Przez tydzień leżał w szpitalu

Zobacz wideo Niewyjaśnione śmierci gwiazd