Piłkarz spędził na lotnisku 74 dni. Rodzina bała się, że sportowiec nie żyje. Na szczęście przyszedł ratunek

Juan Muller spędził na lotnisku w Bombaju aż 74 dni. Rodzina 23-letniego piłkarza bała się, że sportowiec nie żyje.

W dobie pandemii koronawirusa większość lotów międzynarodowych została odwołana, a gros podróżujących musiało w ostatniej chwil zmienić swoje plany. Nie udało się to Juanowi Mullerowi. 23-letni piłkarz z Ghany utknął na lotnisku na 74 dni. Nie miał pieniędzy ani jedzenia, a jego najbliżsi myśleli, że nie żyje.

ZOBACZ TEŻ: Nie żyje 34-letni wokalista znanego boysbandu. Miał koronawirusa. "Był światłem dla wielu"

Piłkarz utknął na lotnisku na 74 dni

Juan Muller na co dzień gra w indyjskim klubie ORPC. Na początku pandemii koronawirusa zdecydował się polecieć do rodziny, jednak w ostatniej chwili jego lot z Bombaju został odwołany. Z pozoru niewinna sytuacja przeobraziła się w historię jak z filmu katastroficznego, bowiem piłkarz nie opuścił lotniska przez 74 dni. 

Po ogłoszeniu blokady w Indiach planowałem wrócić do domu. Kupiłem nawet bilet lotniczy na 30 marca z Mumbaju do Ghany przez Kenię, ale zanim  nie mogłem wrócić, bo właśnie wtedy odwołano  wszystkie loty międzynarodowe i utknąłem tutaj na lotnisku - relacjonował piłkarz. 

Juan Muller chciał zatrzymać się w jakimkolwiek hotelu, jednak nie mógł znaleźć żadnego dostępnego miejsca noclegowego. Jak informuje RMF FM, policjanci zasugerowali sportowcowi, aby został na lotnisku i właśnie na jego terenie przeczekał niebezpieczny dla zdrowia czas. Nikt wówczas nie spodziewał się, że przyjdzie mu koczować tam aż 74 dni. Pieniądze nie wystarczyły na długo, toteż mężczyzna obawiał się, że po prostu umrze z głodu. Na szczęście z pomocą przyszli pracownicy lotniska, którzy oprócz drobnych pieniędzy i jedzenia podarowali mu koce. Co więcej, gdy zepsuł mu się telefon, otrzymał nowy, dzięki czemu mógł skontaktować się z rodziną, która obawiała się najgorszego. 

Na lotnisku przebywałem tam, gdzie mogłem znaleźć dla siebie miejsce. Pomagali mi pracownicy lotniska. To dzięki nim miałem jedzenie, koce. Dawali mi pieniądze i dbali o moje samopoczucie - dodaje Muller. 

Juan Muller opowiedział o swojej historii na Twiterze, co nagłośniło sprawę i zapewniło mu pomoc. Indyjski polityk, Rahul Kanal dowiedział się o tym, co przytrafiło się piłkarzowi i zaoferował mu nocleg. Co dalej? Rząd Ghany jest w kontakcie ze sportowcem i pracuje nad jego powrotem do kraju.