Grzegorz Skawiński jest obecny na polskiej scenie muzycznej już od kilkudziesięciu lat. Szturmem podbił listy przebojów wraz z zespołem Kombi, z którym stworzył takie hity, jak "Słodkiego, miłego życia", czy "Black and White". Muzyk starał się przy tym dbać o prywatność. Po latach wyjawił jednak, że całe życie poświęcił muzyce. Skawiński nigdy się nie ożenił oraz nie posiada dzieci.
Choć Skawiński przez lata nie wypowiadał się na temat swojego życia prywatnego. W wywiadzie z "Vivą!" sprzed kilku lat postanowił zrobić wyjątek. Artysta ujawnił wtedy, że częściowo żałuje, iż nie założył rodziny. "Żałuję. Czasami jednak życie tak się ludziom poukłada i nie ma na to rady. Ale to nie jest najważniejsze" - zdradził gwiazdor na łamach magazynu. Okazało się, że w zamian poświęcił się muzyce. "Otaczanie się fajnymi ludźmi, przyjaciółmi. No i rozwijanie swojej pasji. Ja swoje uczucia ulokowałem właśnie w pracy i pasji" - dodał szczerze Skawiński.
Mimo iż muzyk nie ma dzieci, bardzo dba on o relacje z chrześniakami, których ma aż piątkę. "Mam pięcioro chrześniaków, dwoje z nich to już osoby dorosłe. Dużo tego, więc już wystarczy. Teraz przeszliśmy z chrześniakami i chrześnicą na inny poziom rozmowy, bo kiedy dzieciak ma już naście lat, rozmawiamy zupełnie inaczej" - ujawnił lider Kombi.
Myśląc o Grzegorzu Skawińskim do głowy przychodzi nam w pierwszej kolejności jego charakterystyczny wizerunek w dużych, ciemnych okularach. Muzyk porozmawiał o nich swego czasu z redakcją Pudelka, wyjaśniając, dlaczego cały czas je nosi. - Nie chodzę bez okularów, bo po prostu to są okulary optyczne. Jest to część mojego image'u - skomentował artysta. Odniósł się również kwestii, iż gdyby pojawił się bez nich w miejscu publicznym - mógłby zapewnić sobie więcej prywatności. "Rzeczywiście, gdybym poszedł bez okularów, to pewno nikt by mnie nie poznał i czasem to jest dobre, bo ja nie tęsknię za popularnością taką na ulicy czy w prywatnych sytuacjach" - dodał Skawiński. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule: "Grzegorz Skawiński nie wyjdzie z domu bez okularów. W końcu wyjaśnił, o co chodzi".