Daniel Obajtek był trzykrotnie wzywany na komisję śledczą, ale skutecznie nie stawiał się na przesłuchaniu. Donoszono, że miał opuścić Polskę i znaleźć schronienie na Węgrzech, gdzie zaszył się w luksusowym apartamencie należącym do firmy powiązanej z zięciem Viktora Orbána i węgierskim rządem -przekazywał portal money.pl, co udało się ustalić w wyniku dziennikarskiego śledztwa. Były prezes Orlenu uzyskał mandat do Parlamentu Europejskiego i, jak twierdził, nie mógł być obecny na komisji ze względu na prowadzenie kampanii wyborczej, a także brak odebrania wezwania na przesłuchanie. Gdy już się stawił, dał prawdziwy popis grubiaństwa. Trudno mu było jednak ukryć zdenerwowanie. Ekspertka od mowy ciała zauważyła, że usiłował ukryć drżenie rąk. - Poprawianie dokumentów, przekładanie ich zdradza trzęsące się ręce - mówiła w rozmowie z nami Daria Domaradzka-Guzik. Co było w tych dokumentach? Tego się nie spodziewacie.
Daniel Obajtek pojawił się we wtorek 9 lipca przed komisją śledczą. Jego przesłuchanie zaplanowano na godzinę 10. Były prezes Orlenu stawił się z własnymi notatkami. Fotoreporterzy robiący mu zdjęcie, uwiecznili również przyniesione przez niego dokumenty. Na wydrukowanych kartkach można było dostrzec mało czytelne, ręcznie zapisane słowa. Wśród nich pojawiły się takie wyrażenia jak: "Kąsaltig gmb" i "Ernst Jank". Co one oznaczają? Jak się okazuje, Obajtek zapisał sobie fonetycznie nazwy międzynarodowych korporacji Consulting Gmb i Ernst&Young. W ten sposób były prezes Orlenu chciał ustrzec się przed kompromitującą wpadką i ułatwić sobie wymawiane nazw firm w języku angielskim. Zdawało się, że jako osoba na takim stanowisku, Obajtek ma opanowany język angielski w stopniu komunikatywnym. Jego notatki mogą wskazywać na coś innego. Wygląda więc na to, że w Parlamencie Europejskim Obajtek może korzystać z pomocy tłumaczy.
Notatki Obajtka z ręcznie zapisaną wymową międzynarodowych korporacji obiegły już internet. Były prezes Orlenu stał się bohaterem licznych memów. Zdjęcie jego dokumentów pojawiło się na profilu Michała Marszała na Instagramie, który wymownie je podpisał (podobnie, jak były prezes Orlenu, zapisem fonetycznym). "Difikult jengłycz" mogli przeczytać internauci, co oczywiście oznacza "trudny język". Więcej zdjęć znajdziecie w naszej galerii na górze strony.
Facebook zablokował nową grafikę Damięckiej. Ta dosadnie skomentowała
Skolim przekazał wieści ws. swojej stacji benzynowej. Wszystko przez sytuację na Bliskim Wschodzie
Monika Miller zafundowała sobie lifting tygrysi. Dziś pokazała zdjęcia przed i po
Tak dziś mieszka Maciej Pela. Kuchnia to jego królestwo
Zarzucali im, że nie zaczynali od zera. Terrazzino przemówił po odcinku "TzG"
Wieczorem nadeszły nowe wieści o córkach Andrzeja. Szok, kto zaoferował im pomoc
Tak dziś wygląda córka Kowalewskiego i Suchory. Internauci porównują ją do ojca. "Niesamowite podobieństwo"
Mark Zuckerberg zamieszka w "bunkrze miliarderów". Nawet Bezos nie zapłacił tyle za willę
Zmiana nazwiska i ojciec z teatru. Tak zaczynał wielki aktor. Kocha go cała Polska