• Link został skopiowany

Chajzer odgrzebał stary dokument. Spójrzcie na zdjęcie. Poznajecie, kto to?

Filip Chajzer postanowił wrócić wspomnieniami do czasów, gdy był studentem. To jednak nie wszystko. Postanowił ogłosić fanom swoje plany.
Filip Chajzer
KAPiF.pl

Okazuje się, że Filip Chajzer jest sentymentalny. Dziennikarz, który ostatnio miał sporo przejść z pracą, wyciągnął studencki indeks i pokazał go na swoim instagramowym profilu. Przy okazji wszyscy mogli zobaczyć, jak wyglądał dokładnie 20 lat temu. Na fotografii trudno go rozpoznać. To jednak nie wszystko, bo pochwalił się nowymi planami na życie. 

Zobacz wideo Ohme oceniła Chajzera! Mówi o nim wprost

Filipa Chajzera wzięło na wspominki. Tak wyglądał 20 lat temu

Filip Chajzer postanowił wrócić wspomnieniami do czasów, gdy był studentem Uniwersytetu Warszawskiego Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. "Patrzę i nie wierzę... 20 lat temu zacząłem studia... Dokładnie 20 lat... W głowie ciągle dwadzieścia parę, ale no cholera indeks nie kłamie" - zaczął swój wpis.

Dalej Filip Chajzer przyznał, że nie skończył studiów za pierwszym podejściem. Nagle jednak ujawnił zaskakującą decyzję - postanowił rozpocząć całkiem nowy kierunek. "(...) praca pochłonęła mnie bez reszty. Ojciec do dziś patrzy na mnie bykiem... Zonkiem właściwie. No to się zdziwi. Po 20 latach patrzycie na dumnego studenta psychologii. Facet trochę przeszedł i kiedyś może sam będzie mógł pomóc komuś zmienić życie" - dodał.

 

Przy okazji Filip Chajzer pokazał pierwszą stronę indeksu sprzed lat. Widać na nim nie tylko jego dane, ale i zdjęcie, które zostało zrobione 20 lat temu. W komentarzach fani zwrócili uwagę na jego dawny wizerunek. "Tak itrochę papuśny na tym zdjęciu", "Można powiedzieć, że teraz wyglądasz młodziej" - pisali niektórzy. Inni z kolei zaczęli dzielić się z nim swoimi doświadczeniami. Okazuje się, że wielu z nich zaczęło studia w dojrzałym wieku.

Filip Chajzer "rzucił papierami" w TVN-ie

Nie da się ukryć, że ostatnio Filip Chajzer nie może narzekać na nudę. Po latach pracy w TVN-ie przyszedł czas na zmiany. Wszystko przez to, że zaczął pracować w radiu, co jego pracodawcy uznali za działalność konkurencyjną. Wezwanie na dywanik skończyło się "rzuceniem papierami". "Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem. Żeby uniknąć niepotrzebnych nikomu nerwów, rozwiązuję właśnie tę umowę sam i na tym kończę przygodę z moją kochaną stacją. (...) Pisząc to, zbiera mi się łezka. Mam wspaniałych rodziców i również talent, którego nie zmarnuje. Ostatnie zdanie to już zasługa mojego terapeuty. Wierzę w siebie i znam swoją wartość. Nie mogę być czyimś zakładnikiem we własnym życiu!" - napisał na Instagramie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

  • Link został skopiowany
Więcej o: