Zabieg wypełnienia ust skończył się dla niej bardzo źle. Doznała wstrząsu anafilaktycznego

24-letnia Basia Query z Las Vegas w stanie Nevada poddała się zabiegowi wypełniania ust. Niestety efekt był daleki od oczekiwań. Dziewczyna przeżyła wstrząs anafilaktyczny. Amerykanka nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła w lustrze.

Amerykanka Basia Query wybrała się do kosmetyczki. Nie była to jej pierwsza wizyta w salonie piękności i nie był to jej pierwszy zabieg powiększania ust kwasem hialuronowym. 

Zobacz wideo Justyna Żyła o reakcji rodziny na powiększenie ust: "Mogli nie zauważyć"

Powiększanie warg kwasem hialuronowym to zabieg opisywany przez specjalistów jako bezpieczny, który może przeprowadzić niemal każdy. Jego celem jest nadanie ustom upragnionego kształtu i wielkości. Efekt powiększenia utrzymuje się do 12 miesięcy, po tym czasie preparat zostaje naturalnie zmetabolizowany przez organizm.

Jak wykonuje się taki zabieg? Lekarz (to ważne, zabiegu nie wykonuje kosmetolog) wstrzykuje kwas hialuronowy za pomocą strzykawki z bardzo cienką igłą, a później delikatnie masuje usta, żeby równomiernie rozprowadzić preparat.

Zobacz wideo Gwiazdy, które powiększyły sobie usta. U niektórych zmiana jest widoczna na pierwszy rzut oka

Zabieg jest bezpieczny niemal dla wszystkich. Basia Query nie wiedziała jednak, że ma alergię na substancję wykorzystaną w wypełniaczu. Doznała wstrząsu anafilaktycznego. Choć przed zabiegiem nic nie wskazywało na możliwe komplikacje. To też nie był pierwszy jej zabieg tego typu.

Usta kobiety zaczęły puchnąć. Powiększyły się znacząco, do niewygodnych rozmiarów. Pacjentka trafiła do szpitala. Lekarze podali jej silne środki odczulające i opuchlizna zniknęła. Zostały jednak siniaki:

Ocena: zero na dziesięć. Nie polecam - napisała Basia wrzucając do sieci nagranie, które w ciągu zaledwie doby wyświetlono ponad 13 mln razy.

Wstrząs anafilaktyczny to nie żarty

Wstrząs anafilaktyczny jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia. Nieleczony prowadzi do śmierci. Może pojawić jako reakcja uczuleniowa na leki, pokarmy, jad owadów czy substancje chemiczne. Układ odpornościowy nie radzi sobie z substancjami i zalewa nimi organizm. Te mogą wywołać nagły spadek ciśnienia krwi, a w konsekwencji zamknięcie dróg oddechowych.  Lekiem, który w tym wypadku zazwyczaj pomaga, jest adrenalina. Kiedy mamy tylko podejrzenie wstrząsu anafilaktycznego, trzeba działać bardzo szybko. Basia Query miała olbrzymie szczęście, że lekarze zdążyli na czas przewieźć ją do szpitala. Siniaki to najłagodniejsze, co mogło ją spotkać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.