Ewa Farna poruszyła temat praw kobiet i feminizmu: Z radykałem się nie zgadzam, z ogólną definicją ruchu tak

Ewa Farna na Instagramie poruszyła temat praw kobiet. Opublikowała obszerny wpis, w którym wyjaśniła, jakie ma podejście do feminizmu. Przyznała, że nigdy nie czuła się gorsza od mężczyzn.

Ewa Farna najnowszym wpisem na Instagramie wywołała sporą dyskusję na temat praw kobiet i feminizmu. Opisała swoje spostrzeżenia. Przy okazji zdradziła, jakim mężczyzną jest jej mąż, Martin Chobot. Wokalistka nazwałaby siebie feministką? 

Ewa Farna o feminizmie i prawach kobiet 

Farna przyznała, że według niej kobiety i mężczyźni powinni być traktowani na równi i mieć te same prawa (jak np. takie samie zarobki). Potwierdziła, że wspiera takie inicjatywy, jednak ma też inny pogląd na feminizm. 

Zapytali mnie, czy nazwałabym siebie feministą. Oczywiście zgadzam się z tym, że kobiety powinny być na równi z facetami, powinny móc tyle samo zarabiać, mieć takie same prawa - podpisuję się pod tym absolutnie i wspieram takie inicjatywy - zaczęła artystka. 

Dodała, że feminizm ma negatywny wydźwięk, wszystko za sprawą radykalnych zachowań feministek. Piosenkarka nie utożsamia się z występowaniem przeciwko mężczyznom tylko za sprawą anatomii i fizjologii. 

Ale samo słowo feminizm niestety na razie ma też negatywne konotacje. Niektóre radykalne feministki występują zupełnie przeciwko mężczyznom, a to nie jest bliska mi postawa. Każda ideologia ma swoich ekstremistów, feminizm nie jest wyjątkiem. Z radykałem się nie zgadzam, z ogólną definicją ruchu tak - pisze. 
 

W dalszej części wpisu Ewa w zabawny sposób przyznała, że lubi mężczyzn. Podała za przykład swojego męża, za którego wyszła cztery lata temu. Doczekali się syna Artura i Martin jest bardzo zaangażowany w wychowywanie chłopca. 

Wiecie, bo ja lubię facetów. Nie chciałabym świata bez nich, wiem jak są ważni. Tak samo jak dziewczyny. Potrafią być przecudowni, sama mam wspaniałego męża, który jest też mocno zaangażowany w wychowanie naszego dziecka - czytamy. 

Wokalistka wyznała, że nigdy nie odczuła na własnej skórze, że jest gorsza od mężczyzn. Ewa Farna do wszystkiego doszła sama i przez lata obecności w show-biznesie nie ma negatywnych wspomnień związanych z tym, że jest kobietą. 

Nigdy nie czułam się gorsza od facetów. Może tego nie widziałam, może nie jestem tak bystra, ale nie czułam żeby mnie ograniczało to, że jestem dziewczyną, mimo to jestem w dobrym miejscu i zapracowałam sobie na to, żeby się w nim znaleźć - kontynuuje. 

Artystka podkreśliła, że dbanie o prawa kobiet jest dla niej bardzo ważne. Przyznała, że zdaje sobie sprawę z tego, że jest sporo kobiet, które nie miały tyle szczęścia co ona w kwestii równości płci. 

Ale wiem, że nie każdy ma takie szczęście! Nie każdy wyrastał w tym, że równe traktowanie dziewczyn i facetów to normalne. Dbanie o praw kobiet jest więc dla mnie ważne, bo dziewczyny są mega silnymi istotami. Zazwyczaj silniejszymi niż samym im się wydaje- napisała na zakończenie. 

Ewa Farna zauważyła, że jej post wywołał sporą dyskusję w komentarzach. Nie ukrywała, że na swojej drodze spotkała osoby, które nazywały się feministkami, jednak ich zachowanie było bardzo radykalne. 

Niech się szerzy co to prawdziwy feminizm z definicji, jaki ma obraz w społeczeństwie, czemu niektórzy (może nawet jak ja) mylą go z pewnym wykluczaniem facetów. (...) Ja osobiście spotkałam się chyba z złymi osobami nazywającymi się feministami, a propagującymi zupełnie cos innego niż feminizm z definicji - dodała piosenkarka w komentarzach. 

Macie podobne poglądy w kwestii feminizmu jak Ewa Farna? 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.