Magda Gessler w dzieciństwie nie mogła jeść chleba. "Bito mnie po rękach". Mama chciała jej płacić, żeby schudła

W sobotnim odcinku "Drugiego Śniadania Mistrzów" Magda Gessler zdobyła się na szczere wyznanie dotyczące przeszłości. Opowiedziała między innymi o tym, jak mama oferowała jej wynagrodzenie pieniężne w zamian za utratę wagi.

W Wielką Sobotę na antenie TVN24 wyemitowany został świąteczny odcinek "Drugiego Śniadania Mistrzów". Do programu zaproszono Roberta Makłowicza, Andrzeja Grabowskiego oraz Magdę Gessler. Podczas rozmowy królowa "Kuchennych Rewolucji" zdobyła się na szczere wyznanie dotyczące swojego dzieciństwa. 

Sernik Magdy GesslerNajlepszy sernik Magdy Gessler. Ten przepis to hit restauratorki na Wielkanoc

Zobacz wideo Magda Gessler: Nie jestem żadną babcią! Wszystkiemu winna jest Lara. „Dyktatorka”

W dzieciństwie Magda Gessler nie mogła jeść chleba

Prowadzący "Drugiego Śniadania Mistrzów" Marcin Meller zapytał uczestników o zwyczaje, które panowały niegdyś w ich rodzinnych domach. Spośród wszystkich wypowiedzi, najbardziej zaskakujące okazały się wspomnienia Magdy Gessler, która przyznała, że w dzieciństwie stosowano wobec niej przemoc, gdy tylko próbowała sięgnąć po kromkę chleba. Kulinarna ekspertka dodała, że jej mama maniakalnie kontrolowała jej wagę, obawiając się tego, że w krótkim czasie przytyje. Proponowała jej nawet wynagrodzenie pieniężne za każdy utracony kilogram. 

Nie wolno było jeść mi chleba, bito mnie po rękach...mama do mnie mówiła, że jeżeli schudnę kilogram, to będzie mi płaciła za kilogram schudnięcia tyle, ile się płaciło za kilogram cielęciny.

Magda GesslerDo sieci trafił cennik TVN. Magda Gessler już nie przynosi największych zysków. Jest nowy lider

Magda Gessler przyznała również, że mama nauczyła ją tego, by nigdy nie zjadać posiłków do końca. Pozostawienie pustego talerza było bowiem uznawane za przejaw nietaktu. Innego zdania była jednak babcia Magdy Gessler.

Babcia kazała nam wszystko jeść, do ostatniego kęsa...-przyznała Magda Gessler.

Zaskakującymi wspomnieniami z dzieciństwa podzielił się również drugi ekspert kulinarny- Robert Makłowicz. Krytyk przyznał, że w przeszłości zwracał się do babci, wyłącznie używając określenia "babunia", ponieważ słowo "babcia" kojarzone było ze zwrotem "babcia klozetowa".