Stuhr wykorzystany przez oszustów. Ale krętaczy zdradził pewien szczegół

Maciej Stuhr wytłumaczył na Facebooku, że nie ma nic wspólnego z SMS-ami, pod którymi ktoś podpisuje się jego nazwiskiem.

W ostatnim czasie sporo Polaków dostało SMS-a rzekomo od Macieja Stuhra, w którym aktor chce rozdać fanom przeróżne gadżety z własnymi podpisami. Na swoim oficjalnym profilu na Facebooku tłumaczy, że nie miał z tym do czynienia.

Uwaga, oszuści! Nie mam z tym nic wspólnego - napisał w poście. 

Z komentarzy pod zdjęciem dowiadujemy się, że większość jego fanów i tak w to nie uwierzyła. Internauci zwrócili uwagę na brak stosowania zasad języka polskiego w powyższej treści.

Z taką "znajomością" języka polskiego trudno się pod Pana podszyć - czytamy w komentarzach.
Ty umiesz pisać w języku polskim, oszuści nie. Zatem: Maciek :1, Oszuści: 0 - dodał kolejny.
Wiedziałam, że to jakiś pic.
Jeszcze nie zdarzyło mi się dostać "smsa do domu". Jak to działa? Taki telegram czy coś?
Jeśli ktoś dałby się na to nabrać, to nie powinien w ogóle mieć dostępu do internetu.
Ja bym nie uwierzyła że masz z tym coś wspólnego - pisali kolejni.

A wy dostaliście takiego SMS-a?

MM