Chajzer odebrał Telekamerę. Jego przemowa? Mało śmieszne żarty i ciągle przewijające się jedno słowo

Filip Chajzer odebrał Telekamerę w kategorii "Nadzieja telewizji". Jego przemowa nie należała do najśmieszniejszych i dotyczyła głównie reklamy "Hipnozy".

Filip Chajzer pojawił się na gali Telekamer 2018, gdzie odebrał statuetkę w kategorii "Nadzieja telewizji". Trzeba przyznać, że osiągnął naprawdę duży sukces - oddano na niego 53 procent wszystkich głosów, co tylko potwierdziło, że dziennikarz jest jednym z najbardziej lubianych w Polsce. 

Odbierając Telekamerę, Filip Chajzer wygłosił krótką przemowę, którą poświęcił głównie reklamowaniu "Hipnozy". O programie wspomniał na początku, nie zapomniał również powiedzieć o nim na końcu przemówienia. Dorzucił do tego mało śmieszny żart o tym, że Zygmunt Chajzer reklamuje proszek Vizir. Dowcipy tego typu z ust dziennikarza słyszeliśmy już nie raz. 

Kariera jest możliwa nawet wtedy, kiedy ojciec handluje białym proszkiem. A "Hipnoza" na legalu od 3 marca - powiedział.

Chajzer dodał, że to trzecia Telekamera w ich rodzinie. Dwie statuetki dostał on, a jedną - tata. 

Nawet nie wiecie, jak się cieszę. W wieku 33 lat być nadzieją. 5 lat temu byłem odkryciem, dziś jestem nadzieją, co będzie za rok? - zastanawiał się.

Na Facebooku Chajzer również podziękował widzom za oddane głosy. 

Wasza nadzieja... Dziękuję za każdy SMS, z całego serca. Dziękuję też Paweł The Operator, operatorowi kamery, z którym pracuję od mojego pierwszego materiału telewizyjnego (o pokazie w kinie dla golasów. Tak, jako zaangażowany reporter od zawsze, też dołączyłem). Wszak to telekamera, ja jestem tele, Ty kamera - to też Twoja nagroda - napisał.

"Hipnoza" 

Reklamowana przez Chajzera "Hipnoza" miała być nowym hitem TVN-u. Program nie zapowiada się jednak najlepiej. W zwiastunie widzimy piątkę zupełnie obcych sobie osób, które tworzą drużynę i walczą o nagrodę główną - 50 tysięcy złotych. Z tym, że wszystkie zadania wykonywane są pod wpływem hipnozy. I tu zaczyna się problem. Uczestnicy krzyczą, piszczą, chowają się pod stołem, podrywają Filipa Chajzera, śpiewając z nim przeboje Martyniuka czy też próbują odegrać słynną scenę z filmu "Uwierz w ducha". Później swoje wyczyny oglądają. Z niedowierzaniem. Komentujący na Facebooku oraz YouTubie sceptycznie podchodzą do tego programu.

Jakoś nie mogę uwierzyć w tę całą hipnozę, a uczestnicy kojarzą mi się z aktorami seriali paradokumentalnych. Cóż, poczekam, obejrzę, może się przekonam.
"Hipnoza" - pomyłka. Pan Chajzer... Ile można oglądać błazeństwa człowieka, który zrobi wszystko by zaistnieć? - czytamy.

Będziecie oglądać? 

JT