Rola Piotra Korzeckiego w serialu "Magda M." przyniosła Pawłowi Małaszyńskiemu ogromną popularność. Okazuje się jednak, że droga do angażu nie była prosta. Aktor początkowo nie pasował twórcom do postaci romantycznego prawnika, a podczas castingu spotkał się z dość zaskakującą reakcją Joanny Brodzik.
Zanim Paweł Małaszyński stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów dzięki "Magdzie M.", widzowie kojarzyli go przede wszystkim z rolą Granda w serialu "Oficer". Wizerunek bezwzględnego bohatera sprawił, że producenci nie byli przekonani, czy aktor sprawdzi się w zupełnie innej odsłonie.
Jak wspomniał w rozmowie w "Kulturze WPełni", początkowo niechętnie zapraszano go na przesłuchania do nowej produkcji. - Mnie początkowo w ogóle nie chciano na tych castingach. Kojarzyłem się właśnie z tym złym facetem, Grandem z "Oficera" - wspominał. Kiedy w końcu dostał szansę, zaproponowano mu sprawdzenie się w roli, którą ostatecznie zagrał Szymon Bobrowski. Małaszyński miał jednak inny pomysł na swoją postać. Zależało mu na tym, by wcielić się w Piotra Korzeckiego, jednego z głównych bohaterów serialu.
Przesłuchanie do "Magdy M." zapadło aktorowi w pamięć również ze względu na reakcję Joanny Brodzik. Jak opowiedział, po jego wyjściu z castingu reżyser Jacek Borcuch zapytał aktorkę o wrażenia ze spotkania. Odpowiedź Brodzik była daleka od entuzjazmu. Małaszyński przytoczył jej słowa z rozbawieniem.
Kiedy wyszedłem z castingu, Borcuch zapytał Aśki: "No jak?". "Nienawidzę go"
- przytoczył jej słowa, śmiejąc się. Mimo tych początkowych trudności aktor ostatecznie otrzymał rolę Piotra Korzeckiego. Postać szybko zdobyła sympatię widzów, a sam serial stał się jednym z ważniejszych tytułów w jego karierze.
Sukces "Magdy M." był ogromny. Paweł Małaszyński wspominał między innymi spotkanie z fanami w warszawskich Złotych Tarasach, na które przybyło kilka tysięcy osób. Popularność serialu przełożyła się na rozpoznawalność aktora, ale jednocześnie wpłynęła na rodzaj ofert, jakie otrzymywał.
Po zakończeniu produkcji Małaszyński zauważył, że branża zaczęła przypisywać mu określone typy ról. Z jednej strony proponowano mu postacie wojskowych, z drugiej - bohaterów romantycznych, z którymi publiczność zdążyła go już utożsamić. - Potem dostawałem tylko propozycje właściwie żołnierzy albo właśnie romantycznych bohaterów - powiedział.
Awantura na antenie TV Republiki. Politycy zaczęli się obrażać. "Nie będę rozmawiał z..."
Syn Villas zajmuje się jej grobem. Wyznał, co na nim znalazł. "To było trudne do zaakceptowania"
Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. "Nie jestem zapraszany"
Wcielił się w Jana Borysewicza w głośnym filmie. Aktor jest synem legendy TVP
Niezgoda musiała zwalniać pracowników. Do dziś pamięta ich twarze. "To nie dawało mi spać"
W szkole nazywali ją "ruską agentką". Książkiewicz wróciła do bolesnych wspomnień
"Na wszelki wypadek". Damięcka pokazała mocną grafikę z okazji Dnia Nauczyciela
W sklepach drożyzna, w portfelach pustka. Jak zaoszczędzić? Paruzel i Ładocha mają na to sposoby
Będzie drugi ślub Michała Wiśniewskiego i Mandaryny? Muzyk rozwiał wątpliwości