"Sanatorium miłości". Wiesława zdradziła, ile wynosi jej emerytura. "Gdyby nie dzieci, to bym chyba wyschła z głodu"

Wiesława Judek, uczestniczka drugiej edycji programu "Sanatorium miłości" znana jest z rozbrajającej szczerości. Widzowie pokochali ją za jej otwartość i naturalność. Kobieta odniosła się tym razem do wysokości emerytury, którą otrzymuje. Większość świadczenia pochłaniają wydatki na lekarstwa oraz rachunki.

Emeryci nie mają lekko. Mimo rządowych pomysłów na wprowadzenie dodatkowych świadczeń, takich jak trzynastka czy czternastka, seniorzy nie ukrywają, że zamiast tego woleliby mieć możliwość godnego życia na co dzień. Sytuację skomentowała uczestniczka "Sanatorium miłości". Wiesława nie gryzła się w język.

Zobacz wideo Marta Manowska ma kompleksy. Jednego się pozbyła, ale gardzi operacjami plastycznymi

"Sanatorium miłości". Wiesława Judek szczerze o kwocie emerytury. Ile pieniędzy otrzymuje?

Skutki inflacji odczuwa każdy z nas, jednak emerytom jest wyjątkowo trudno sprostać obecnym realiom. Najniższa emerytura w 2023 po waloryzacji wynosi zaledwie 1588,44 złotych brutto miesięcznie. Dlatego analizując ceny w sklepach oraz rosnące koszty za ogrzewanie czy prąd, trudno mówić o godnych warunkach na starość.

Do sprawy niezwykle szczerze odniosła się Wiesława Judek, uczestniczka drugiej edycji programu "Sanatorium miłości". W wywiadzie dla dziennika "Fakt" ujawniła wysokość otrzymywanego świadczenia.

Państwo traktuje emerytów jak kulę u nogi. Gdyby nie dzieci, to umarłabym z głodu. Mam 1700 złotych emerytury, a państwo nie chce mi dopłacić do leków - żali się seniorka.

Więcej na temat popularnych programów telewizyjnych znajdziecie na stronie głównej Gazeta.pl.

Niska emerytura, a koszty życia. Wiesi zostaje niewiele na przeżycie

W rozmowie z "Faktem" kobieta zdradza, że jej emerytura nie wystarcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Wiesława od lat zmaga się z poważną chorobą serca i musi przyjmować specjalne lekarstwa, które są bardzo kosztowne. Jak twierdzi seniorka, dofinansowanie poszczególnych leków byłoby możliwe, gdyby pobierana emerytura nie przekraczała kwoty 1200 złotych. Jak dowiadujemy się z udzielonego wywiadu, takich informacji miał udzielić jej ZUS.

Była uczestniczka "Sanatorium miłości" wspomina, że ceny w sklepach są tak wysokie, że nie jest w stanie przeżyć za otrzymane pieniądze.

Miesięcznie na leki wydaję ok. 500 złotych, 500 złotych wydaję na mieszkanie i to bez rachunków. Mimo że dla zdrowia jem mniej i schudłam już 30 kilogramów, to i tak muszę bardzo oszczędzać. Liczę każdy grosz. Bo kiedyś za 100 złotych nakupiłam jedzenia na kilka dni. Teraz jest to niemożliwe - skarży się i dodaje: Gdyby nie wsparcie dzieci, to bym chyba wyschła z głodu.

Jak widzimy wielu emerytów, zamiast cieszyć się spokojem i czerpać garściami z jesieni życia zmaga się z wysokimi kosztami. Choć inflacja dotknęła każdego, to jednak starsi ludzie nie mogą sobie dorobić, a w wielu przypadkach poza brakiem pieniędzy doskwierają im choroby wymagające kosztownego leczenia. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.