Przetakiewicz przeżyła chwile grozy w Paryżu. Nie spodziewała się takich scen

Joanna Przetakiewicz wybrała się do Paryża, by uczestniczyć w koncercie Celine Dion. Wyjazd, który miał być okazją do muzycznych przeżyć i spotkania z przyjaciółką, niespodziewanie zamienił się w doświadczenie pełne strachu i niepewności. Celebrytka była świadkiem zamieszek, zniszczeń i niepokojących scen na ulicach francuskiej stolicy.
Joanna Przetakiewicz
REUTERS/Jack Taylor, Kapif

Joanna Przetakiewicz spędziła miniony weekend w Paryżu, dokąd poleciała wraz z przyjaciółką. Głównym celem podróży był koncert Celine Dion, zaplanowany w ramach tegorocznej rezydentury artystki w Plenitude Arena. Szybko okazało się jednak, że pobyt we Francji będzie wyglądał zupełnie inaczej, niż zakładała.

Zobacz wideo Przetakiewicz musi mieć oczy szeroko otwarte w Londynie. Boi się kradzieży

Joanna Przetakiewicz przeżyła niepokojące chwile w Paryżu. "Płonące opony na środku jezdni"

Już po wylądowaniu Przetakiewicz otrzymała od męża ostrzeżenie dotyczące sytuacji na ulicach. W mieście trwały zamieszki, a napięcie związane z protestami stawało się coraz bardziej odczuwalne. Początkowo nie spodziewała się jednak, że wydarzenia przybiorą aż tak poważny obrót. - W sobotę poleciałam z moją przyjaciółką do Paryża. Jak tylko wylądowałyśmy, zadzwonił do mnie mąż i uprzedzał, żebym uważała, bo zaczęły się zamieszki i jest niebezpiecznie. We Francji strajki i protesty nie są niczym nadzwyczajnym, dlatego nie potraktowałam tego ostrzeżenia jak alertu, żeby wracać do bezpiecznej Warszawy - relacjonowała w rozmowie z Plejadą.

Niepokojące sygnały pojawiły się już kilka godzin po przyjeździe. Około godziny 15.00, gdy Joanna Przetakiewicz i jej przyjaciółka jadły lunch, poczuły intensywny, drażniący zapach. Jak się okazało, policja używała gazu łzawiącego, próbując opanować sytuację i powstrzymać protestujących.

Kobiety przebywały w hotelu zlokalizowanym przy placu Vendôme, w jednej z najbardziej reprezentacyjnych części Paryża. Obiekt został zamknięty, a goście otrzymali polecenie, by nie wychodzić na zewnątrz ze względu na zagrożenie. Mimo ostrzeżeń podróżniczki postanowiły dotrzeć na koncert, na który przyjechały do Francji. - Hotel przy placu Vendome, w samym sercu Paryża, został zamknięty. Usłyszałyśmy, żeby pod żadnym pozorem nie wychodzić, bo sytuacja jest bardzo niebezpieczna. Dla koncertu Celine Dion, zdecydowałyśmy się zaryzykować - dodała.

Joanna Przetakiewicz relacjonuje zamieszki we Francji. "Najsmutniejszy obraz Paryża, jaki kiedykolwiek widziałam"

Podczas przemieszczania się po mieście Joanna Przetakiewicz i jej towarzyszka napotykały kolejne oznaki zamieszek. Następnego dnia projektantka zobaczyła skutki zniszczeń: rozbite witryny, zdewastowane lokale i sklepy, które zostały splądrowane. - To, co działo się wokół, było przerażające. Po drodze mijałyśmy pozamykane ulice, prowizoryczne barykady z rozbitych rowerów i płonące opony na środku jezdni - relacjonowała.

Następnego dnia zobaczyłam rozbite witryny sklepowe, zdewastowane lokale i miejsca, które zostały doszczętnie splądrowane. W powietrzu wciąż unosił się zapach dymu. Ale jeszcze bardziej niż dym czuło się coś innego - napięcie, gniew i ogromny strach wokół. To był najsmutniejszy obraz Paryża, jaki kiedykolwiek widziałam

- dodała Przetakiewicz. 

Celebrytka nie ograniczyła swojej relacji wyłącznie do opisu zniszczeń. Zwróciła również uwagę na problemy społeczne i ekonomiczne, które w jej ocenie przyczyniają się do narastającego niezadowolenia. Wspomniała o trudnej sytuacji młodych ludzi, niepewności rodzin oraz przedsiębiorcach, którzy w wyniku aktów wandalizmu mogą stracić dorobek wielu lat pracy. - Bez wątpienia dzisiaj Francja jest w wielkim kryzysie. Młodzi ludzie nie widzą dla siebie przyszłości. Rodziny walczą o przetrwanie. Przedsiębiorcy w jednej chwili tracą dorobek całego życia. Ludzie przestają wierzyć, że system, w którym żyją, jest w stanie zapewnić im bezpieczeństwo i jakąkolwiek stabilność - oceniła.

Najbardziej przeraża mnie to, jak szybko zwykła codzienność może zamienić się w chaos, jak szybko lęk może odebrać poczucie bezpieczeństwa. Zawsze kochałam Paryż za jego piękno, elegancję, kulturę, wolność i niepowtarzalną energię. Dlatego ten widok boli jeszcze bardziej. Po raz pierwszy pomyślałam z taką siłą, że świat, który znaliśmy, już nigdy nie będzie taki sam

- podsumowała.

Więcej o: