Dowbor nazwał przyszłą żonę "wieśniarą". Aż trudno uwierzyć, co było dalej

Joanna Koroniewska i Maciej Dowbor od lat tworzą jedną z najbardziej rozpoznawalnych par polskiego show-biznesu. Trudno jednak uwierzyć, jak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Prezenter początkowo nie chciał nawet rozmawiać z przyszłą żoną, a jego komentarz na temat aktorki trudno uznać za komplement. Los miał jednak wobec nich zupełnie inne plany.
Dowbor i Koroniewska - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

Joanna Koroniewska od lat cieszy się ogromną sympatią widzów, a dziś spełnia się nie tylko jako aktorka, lecz także influencerka. Wraz z Maciejem Dowborem wychowuje dwie córki, a ich rodzinne życie, pełne humoru i wzajemnych żartów, chętnie pokazuje w mediach społecznościowych. Choć mogłoby się wydawać, że zawsze miała powody do uśmiechu, jej przeszłość skrywa wiele bolesnych doświadczeń. Nawet pierwsze spotkanie z przyszłym mężem było dalekie od ideału.

Zobacz wideo Katarzyna Dowbor w sukni ślubnej?

Trudne dzieciństwo i młodość. Jak zaczynała Joanna Koroniewska?

Joanna Koroniewska przyszła na świat 27 maja 1978 roku w Toruniu, jest córką Teresy i Leszka Koroniewskich. Niestety już od wczesnego dzieciństwa była wychowywana tylko przez mamę. Pan Leszek ukrył bowiem przed kobietą fakt, iż jest żonaty i ma już syna. Kiedy Joanna miała niespełna dwa lata, jej ojciec porzucił rodzinę i wyjechał do Niemiec - jak później tłumaczył - z powodów politycznych. Mężczyzna po latach próbował odnowić kontakt z nastoletnią już wówczas córką, jednak nigdy nie udało im się stworzyć zdrowej relacji. Joanna nie zaprosiła ojca na ślub, o co ten miał pretensje, jak również o fakt, że nie miał okazji poznać swoich wnuczek. Dał wyraz swojemu żalowi w wywiadzie. Joanna Koroniewska nie omieszkała mu odpowiedzieć.

"Drogi Tato, ten samolot już odleciał. Wiele lat temu. Życzę ci wszystkiego dobrego, po raz kolejny przypominając, że najlepiej kontaktować się z bliskimi osobiście, nie przez publikacje w gazetach, bo to najdobitniej świadczy o prawdziwych intencjach człowieka. Ja codziennie czytam wiadomości od wielu nieznanych mi osób w mediach społecznościowych, więc argument, jakoby się przez lata nie dało, JUŻ NIESTETY przestał istnieć. Smutne jest to, że są ludzie, którym bardziej zależy na swoim własnym wizerunku niż rzeczywistej potrzebie. I to aż tyle w temacie. To pierwszy i mam nadzieję ostatni mój publiczny komentarz w tej sprawie (…) Ojciec to stan emocji, a nie wspólny kod DNA" - podkreślała gwiazda we wpisie w mediach społecznościowych.

Joanna dorastała jako jedynaczka, mając jedyne wsparcie w mamie. Choć kobieta starała się ze wszystkich sił zapewnić córce szczęśliwe dzieciństwo, nie było jej łatwo. W programie Magdy Mołek "W moim stylu" aktorka wyznała, że szybko musiała stać się samodzielna - była dzieckiem z kluczem na szyi. Ponadto pewnego razu, gdy została sama w domu, doszło do dramatycznej sytuacji.

Przeżyłam bardzo traumatyczną rzecz w trakcie tego zostawania w domu, tzn. ja przeżyłam pożar w mieszkaniu. To było na granicy świąt, bo była już choinka, obudziłam się ok. 22-23, słyszałam bardzo duży huk w bloku. Próbowałam wejść do pokoju mamy i nie byłam w stanie, bo były płomienie w całym jej pokoju. Uciekłam z tego domu do sąsiadów, zapukałam, tam już się nie dało wejść. Sytuacja była o tyle groźna, że ja mieszkałam na parterze w 11. piętrowym budynku, więc właściwie sytuacja była dramatyczna

- wyznała aktorka. Kiedy Joanna Koroniewska była na studiach aktorskich, spadł na nią najgorszy cios - mama aktorki zachorowała na nowotwór piersi i zmarła. Wówczas Joanna została zupełnie sama. O bolesnym doświadczeniu opowiedziała niegdyś fanom podczas sesji Q&A w mediach społecznościowych. "To było tak strasznie dawno temu. Tak wiele się zmieniło, a mimo wszystko ból nadal pozostał. I pewnie będzie mi towarzyszył zawsze. Była taka pozytywna, zawsze uśmiechnięta. Ja zostałam sama. Bez ojca, rodzeństwa. Na wiele lat. Boli nadal i pewnie zawsze będzie bolało" - wyznała.

"M jak Miłość" - na planie i w życiu

Odskocznię od życiowych dramatów Joanna Koroniewska znalazła w karierze. Jeszcze będąc na studiach, młoda aktorka zaczęła swoją kilkunastoletnią przygodę z serialem "M jak Miłość". Rolą sympatycznej, choć nieco zwariowanej Małgosi natychmiast podbiła serca widzów. Kiedy serialowa Małgorzata Mostowiak-Chodakowska wyjechała do Stanów Zjednoczonych i słuch po niej zaginął, wielu widzów nie kryło rozczarowania. Tymczasem aktorka odeszła z produkcji świadomie, chcąc realizować się na innych ścieżkach - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Bo to właśnie na planie "M jak Miłość" Joanna Koroniewska poznała swojego przyszłego męża. To jednak nie była miłość od pierwszego wejrzenia. W początkowej fazie bardziej przypomniała scenariusz komedii romantycznej, w której niechęć od miłości dzieli cienka linia.

Maciej Dowbor trafił na plan serialu, ponieważ zajmował się "Kulisami serialu 'M jak Miłość'" i przeprowadzał wywiady z gwiazdami produkcji. Ale kiedy przyszła kolej Joanny Koroniewskiej, nie wszystko poszło gładko. Aktorka wyznała, że czekała na Macieja Dowbora aż dwie godziny - spóźnił się. Dziennikarz stwierdził, że Joanna Koroniewska wygląda mało zachęcająco i powiedział: "Z tą wieśniarą to ja nie chcę". Jednak kiedy już doszło do rozmowy, przekonał się, jak błędne było pierwsze wrażenie - pomiędzy parą coś zaiskrzyło. Oboje mieli jednak wówczas innych partnerów, więc znajomość utknęła w martwym punkcie.

"Zaimponowałaś mi i spodobałaś mi się fizycznie. Byłaś przebojowa i miałaś cudowny uśmiech z dołeczkami. Ona, jak się uśmiecha, zawsze mnie tym ujmuje. Śmieje się całą sobą. Miałaś taką pozytywną, wiosenną energię. (...) Nie byłbym sobą, gdybym nie pomyślał o Asi w kontekście erotycznym, chociaż nie miało to żadnego przełożenia na moje zachowanie" - wyznał Maciej Dowbor w wywiadzie dla magazynu "Viva!". Z czasem oboje zakończyli poprzednie związki i wówczas ich miłość mogła rozkwitnąć. W 2014 roku Joanna i Maciej powiedzieli sobie sakramentalne "tak", a pięć lat wcześniej na świecie pojawiła się ich córka Janina. Para bardzo pragnęła kolejnego dziecka, niestety droga do celu okazała się niezwykle ciężka. Już po narodzinach drugiej córki - Helenki - Joanna Koroniewska podzieliła się z fanami smutną prawdą. Wyznała, że w ciągu pięciu lat straciła pięć ciąż.

"Udało nam się stworzyć fajną, zżytą rodzinę, nawet jeśli czasem między nami zgrzyta i iskrzy! I nie mamy prawa na nic narzekać… przynajmniej dziś! Ale żeby ta rodzina była kompletna, wymagało to od nas wielkiej walki. To, że o pewnych sprawach nie mówimy głośno, nie znaczy, że nie miały one miejsca" - napisała aktorka. "Czas leczy (chociaż nie do końca) rany i pozwala podejść do trudnych tematów z odpowiednim dystansem i wnioskami. A przede wszystkim uświadamia, że traumatyczne przeżycia, zakończone jednak happy endem, mogą pomóc, dać siłę innym, którzy teraz są w podobnej sytuacji" - dodała.

Piękny moment w życiu

Dziś Joanna Koroniewska - a właściwie Koroniewska-Dowbor - tworzy wraz z mężem i córkami szczęśliwą rodzinę. Chętnie dzielą się także z obserwatorami swoim życiem. Niestety wśród fanów nie brakuje takich, którymi kieruje niezdrowa zazdrość. Jedna z obserwatorek zarzucała jej w komentarzach, że cierpi na "deficyty miłości z dzieciństwa" i prawdopodobnie "miała trudne życie", dlatego tak często pokazuje się w mediach społecznościowych. Joanna Koroniewska odpowiedziała jej prosto z mostu.

 "To niesamowite, ile to razy słyszałam, że moje życie jest na pokaz i jak bardzo ja jestem nieszczęśliwa, bądź też moja druga połowa. Doszłam do pięknego momentu w swoim życiu - nikomu niczego nie chcę i nie muszę udowadniać. Jedno wiem na pewno - te osoby powinny zastanowić się nad swoim własnym domem. I szczęściem. Bo to jest sygnał. Bardzo ważny sygnał. Dla nich" - ucięła dyskusję aktorka.

Joanna Koroniewska podjęła ważną decyzję w temacie córek. Ostrzegła innych rodziców
Joanna Koroniewska podjęła ważną decyzję w temacie córek. Ostrzegła innych rodziców Joanna Koroniewska podjęła ważną decyzję w temacie córek. Fot. Instagram/ joannakoroniewska
Więcej o: