Joanna Koroniewska od lat cieszy się ogromną sympatią widzów, a dziś spełnia się nie tylko jako aktorka, lecz także influencerka. Wraz z Maciejem Dowborem wychowuje dwie córki, a ich rodzinne życie, pełne humoru i wzajemnych żartów, chętnie pokazuje w mediach społecznościowych. Choć mogłoby się wydawać, że zawsze miała powody do uśmiechu, jej przeszłość skrywa wiele bolesnych doświadczeń. Nawet pierwsze spotkanie z przyszłym mężem było dalekie od ideału.
Joanna Koroniewska przyszła na świat 27 maja 1978 roku w Toruniu, jest córką Teresy i Leszka Koroniewskich. Niestety już od wczesnego dzieciństwa była wychowywana tylko przez mamę. Pan Leszek ukrył bowiem przed kobietą fakt, iż jest żonaty i ma już syna. Kiedy Joanna miała niespełna dwa lata, jej ojciec porzucił rodzinę i wyjechał do Niemiec - jak później tłumaczył - z powodów politycznych. Mężczyzna po latach próbował odnowić kontakt z nastoletnią już wówczas córką, jednak nigdy nie udało im się stworzyć zdrowej relacji. Joanna nie zaprosiła ojca na ślub, o co ten miał pretensje, jak również o fakt, że nie miał okazji poznać swoich wnuczek. Dał wyraz swojemu żalowi w wywiadzie. Joanna Koroniewska nie omieszkała mu odpowiedzieć.
"Drogi Tato, ten samolot już odleciał. Wiele lat temu. Życzę ci wszystkiego dobrego, po raz kolejny przypominając, że najlepiej kontaktować się z bliskimi osobiście, nie przez publikacje w gazetach, bo to najdobitniej świadczy o prawdziwych intencjach człowieka. Ja codziennie czytam wiadomości od wielu nieznanych mi osób w mediach społecznościowych, więc argument, jakoby się przez lata nie dało, JUŻ NIESTETY przestał istnieć. Smutne jest to, że są ludzie, którym bardziej zależy na swoim własnym wizerunku niż rzeczywistej potrzebie. I to aż tyle w temacie. To pierwszy i mam nadzieję ostatni mój publiczny komentarz w tej sprawie (…) Ojciec to stan emocji, a nie wspólny kod DNA" - podkreślała gwiazda we wpisie w mediach społecznościowych.
Joanna dorastała jako jedynaczka, mając jedyne wsparcie w mamie. Choć kobieta starała się ze wszystkich sił zapewnić córce szczęśliwe dzieciństwo, nie było jej łatwo. W programie Magdy Mołek "W moim stylu" aktorka wyznała, że szybko musiała stać się samodzielna - była dzieckiem z kluczem na szyi. Ponadto pewnego razu, gdy została sama w domu, doszło do dramatycznej sytuacji.
Przeżyłam bardzo traumatyczną rzecz w trakcie tego zostawania w domu, tzn. ja przeżyłam pożar w mieszkaniu. To było na granicy świąt, bo była już choinka, obudziłam się ok. 22-23, słyszałam bardzo duży huk w bloku. Próbowałam wejść do pokoju mamy i nie byłam w stanie, bo były płomienie w całym jej pokoju. Uciekłam z tego domu do sąsiadów, zapukałam, tam już się nie dało wejść. Sytuacja była o tyle groźna, że ja mieszkałam na parterze w 11. piętrowym budynku, więc właściwie sytuacja była dramatyczna
- wyznała aktorka. Kiedy Joanna Koroniewska była na studiach aktorskich, spadł na nią najgorszy cios - mama aktorki zachorowała na nowotwór piersi i zmarła. Wówczas Joanna została zupełnie sama. O bolesnym doświadczeniu opowiedziała niegdyś fanom podczas sesji Q&A w mediach społecznościowych. "To było tak strasznie dawno temu. Tak wiele się zmieniło, a mimo wszystko ból nadal pozostał. I pewnie będzie mi towarzyszył zawsze. Była taka pozytywna, zawsze uśmiechnięta. Ja zostałam sama. Bez ojca, rodzeństwa. Na wiele lat. Boli nadal i pewnie zawsze będzie bolało" - wyznała.
Odskocznię od życiowych dramatów Joanna Koroniewska znalazła w karierze. Jeszcze będąc na studiach, młoda aktorka zaczęła swoją kilkunastoletnią przygodę z serialem "M jak Miłość". Rolą sympatycznej, choć nieco zwariowanej Małgosi natychmiast podbiła serca widzów. Kiedy serialowa Małgorzata Mostowiak-Chodakowska wyjechała do Stanów Zjednoczonych i słuch po niej zaginął, wielu widzów nie kryło rozczarowania. Tymczasem aktorka odeszła z produkcji świadomie, chcąc realizować się na innych ścieżkach - zarówno zawodowych, jak i prywatnych. Bo to właśnie na planie "M jak Miłość" Joanna Koroniewska poznała swojego przyszłego męża. To jednak nie była miłość od pierwszego wejrzenia. W początkowej fazie bardziej przypomniała scenariusz komedii romantycznej, w której niechęć od miłości dzieli cienka linia.
Maciej Dowbor trafił na plan serialu, ponieważ zajmował się "Kulisami serialu 'M jak Miłość'" i przeprowadzał wywiady z gwiazdami produkcji. Ale kiedy przyszła kolej Joanny Koroniewskiej, nie wszystko poszło gładko. Aktorka wyznała, że czekała na Macieja Dowbora aż dwie godziny - spóźnił się. Dziennikarz stwierdził, że Joanna Koroniewska wygląda mało zachęcająco i powiedział: "Z tą wieśniarą to ja nie chcę". Jednak kiedy już doszło do rozmowy, przekonał się, jak błędne było pierwsze wrażenie - pomiędzy parą coś zaiskrzyło. Oboje mieli jednak wówczas innych partnerów, więc znajomość utknęła w martwym punkcie.
"Zaimponowałaś mi i spodobałaś mi się fizycznie. Byłaś przebojowa i miałaś cudowny uśmiech z dołeczkami. Ona, jak się uśmiecha, zawsze mnie tym ujmuje. Śmieje się całą sobą. Miałaś taką pozytywną, wiosenną energię. (...) Nie byłbym sobą, gdybym nie pomyślał o Asi w kontekście erotycznym, chociaż nie miało to żadnego przełożenia na moje zachowanie" - wyznał Maciej Dowbor w wywiadzie dla magazynu "Viva!". Z czasem oboje zakończyli poprzednie związki i wówczas ich miłość mogła rozkwitnąć. W 2014 roku Joanna i Maciej powiedzieli sobie sakramentalne "tak", a pięć lat wcześniej na świecie pojawiła się ich córka Janina. Para bardzo pragnęła kolejnego dziecka, niestety droga do celu okazała się niezwykle ciężka. Już po narodzinach drugiej córki - Helenki - Joanna Koroniewska podzieliła się z fanami smutną prawdą. Wyznała, że w ciągu pięciu lat straciła pięć ciąż.
"Udało nam się stworzyć fajną, zżytą rodzinę, nawet jeśli czasem między nami zgrzyta i iskrzy! I nie mamy prawa na nic narzekać… przynajmniej dziś! Ale żeby ta rodzina była kompletna, wymagało to od nas wielkiej walki. To, że o pewnych sprawach nie mówimy głośno, nie znaczy, że nie miały one miejsca" - napisała aktorka. "Czas leczy (chociaż nie do końca) rany i pozwala podejść do trudnych tematów z odpowiednim dystansem i wnioskami. A przede wszystkim uświadamia, że traumatyczne przeżycia, zakończone jednak happy endem, mogą pomóc, dać siłę innym, którzy teraz są w podobnej sytuacji" - dodała.
Dziś Joanna Koroniewska - a właściwie Koroniewska-Dowbor - tworzy wraz z mężem i córkami szczęśliwą rodzinę. Chętnie dzielą się także z obserwatorami swoim życiem. Niestety wśród fanów nie brakuje takich, którymi kieruje niezdrowa zazdrość. Jedna z obserwatorek zarzucała jej w komentarzach, że cierpi na "deficyty miłości z dzieciństwa" i prawdopodobnie "miała trudne życie", dlatego tak często pokazuje się w mediach społecznościowych. Joanna Koroniewska odpowiedziała jej prosto z mostu.
"To niesamowite, ile to razy słyszałam, że moje życie jest na pokaz i jak bardzo ja jestem nieszczęśliwa, bądź też moja druga połowa. Doszłam do pięknego momentu w swoim życiu - nikomu niczego nie chcę i nie muszę udowadniać. Jedno wiem na pewno - te osoby powinny zastanowić się nad swoim własnym domem. I szczęściem. Bo to jest sygnał. Bardzo ważny sygnał. Dla nich" - ucięła dyskusję aktorka.
W "Tańcu z gwiazdami" zyskali więcej niż pieniądze. Englert nie była pierwsza
Influencerka poprosiła hotel o darmowy pobyt. Otrzymała "fakturę" na pięć milionów euro
Kontrowersje wokół zdjęcia Katie Zacharii z Trumpem. Chodzi o szczegół na jego biurku
Burza po odcinku "Rolnik szuka żony". Widzowie wściekli się po słowach kandydatki. "Przyjechała na wieś i..."
Siódmy odcinek "Tańca z gwiazdami". Kto odpadł z programu? [RELACJA]
Cindy Crawford pierwszy raz zabrała głos po stracie syna. "Mamy złamane serca"
Bianka Chajzer chwyciła za mikrofon. Zaskakujące sceny na koncercie Ich Troje
Wypluł burgera po pierwszym kęsie. Książulo odwiedził restaurację Wojewódzkiego. Nie miał litości
Taniec Englert podzielił internautów. W komentarzach wrze. "Jury ewidentnie zawyżyło oceny"