Mucha: Mroczek włożył mi język!

Anna Mucha chce być Dodą polskiej sceny filmowej. Nie szczędzi nam pikantnych szczegółów ze swojego życia. W wywiadzie dla magazynu "Exclusive" aktorka opowiedziała między innymi o pocałunku z Rafałem Mroczkiem i spotkaniach z Krzysztofem Bosakiem. Ania wspomniała również, że miała romans z żonatym mężczyzną i uprawiała seks w samolocie.

Ania Mucha mówi szczerze. Chwilami może aż zbyt szczerze...

Zapytana, kto najlepiej całuje na planie "M jak miłość", Mucha odpowiada:

Bosy (Marcin Bosak). Choć dzisiaj podczas zdjęć ugryzłam Mroczka. Miau! Chyba był zadowolony, bo prosił o dubel.

Zresztą pytania też były całkiem wprost, na przykład: Co robi potem Ania?

Otóż dzwoni do Morczka i pyta:

Czołem, mam do ciebie pytanie za sto punktów. Powiedz mi, czy włożyłam ci dzisiaj język do ust? Nie odpowiadaj mi pytaniem na pytanie, tylko powiedz, czy czułeś mój język w swoich ustach dzisiaj. Bo ja twój czułam... Dobra, buźka. To znaczy, bez języczka.. Nic, nic, buzia, pa.

Potem jest już tylko ciekawiej.

Miałam ich mniej niż więcej. Przez lata byłam przykrywką w pewnej relacji... Ale to nudne. Mogę wam powiedzieć coś innego - najlepszy jest seks z żonatymi . Cenię żonatych za dyskrecję. Miałam takiego faceta, który był na tyle dyskretny, że zapomniał powiedzieć o mnie swojej żonie. O tym, że mnie bzyka.

Agencja Wyborcza.pl fot. dariusz olkuonik

Ania opowiedziała też o swoim spotkaniu z Krzysztofem Bosakiem:

Czy ty wiesz, że jak go poznałam, to dopiero zrozumiałam, na czym polega ideologiczny beton? Do tego czasu nie miałam pojęcia, że można mieć takie klapki na oczach. Ale miałam z nim kłopot zarazem. Bo to jest taki chłopiec, którego ja bym najchętniej przytuliła. Usiadła z nim przy stole, napiła się winka, poznała go z kilkoma moimi kumplami gejami. Z przyjemnością bym to zrobiła, gdyby nie to, że gdyby on wiedział, gdzie ja mieszkam, wiedzieliby także jego łysi koledzy. Natomiast mam dla niego sporo macierzyńskich, chyba mogę tak powiedzieć, uczuć.

Oraz o swojej "klasycznej rodzinie":

Jeden alkoholik w domu, jeden prawnik dla równowagi. Jedna pielęgniarka, kierowca TIR-a, babcia sklepowa w mięsnym. Dziadek, pijak i złodziej , bo "każdy pijak to złodziej". Zanim skradł serce babci, po pijaku zgubił kontrabas. Pewnie jeszcze parę trupów w szafie by się znalazło. Nie miałam co prawda dziadka w Wehrmachtcie, ale jakiegoś ubeka albo esbeka z pewnością dałoby się wygrzebać.

Uff...Czy ktoś się zbulwersował? Mamy nadzieję, że nie, bo jednak trochę sztuczne te muchowe prowokacje. Chyba Ania zauważyła, że szum medialny wokół niej przycichł, jeśli tak bardzo chce szokować .

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.