Karolina Gilon o konflikcie Sylwii Madeńskiej i Mikołaja Jędruszczaka. Mocne słowa. "Obrzydliwie to jest"

Sylwia Madeńska i Mikołaj Jędruszczak przez ostatnie tygodnie walczyli o suczkę, Oreo. O konflikt tej dwójki została zapytana Karolina Gilon, która poznała ich na planie "Love Island".

Więcej o bohaterach telewizyjnych show znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Kilka tygodni temu Sylwia Madeńska poinformowała, że zapłakany Mikołaj Jędruszczak pojawił się pod jej domem i poprosił, żeby była partnerka pożyczyła mu swojego psa. Madeńska dała mu pod opiekę suczkę Oreo, co robiła już wcześniej, więc nie podejrzewała, że nie odzyska psa. Walkę o pupila postanowili toczyć w mediach i publicznie w siebie uderzać. Co o tym sądzi Karolina Gilon i czy jest po stronie kogoś z tej dwójki?

Zobacz wideo Sylwia Madeńska w programie "Plotkersi"

Karolina Gilon o konflikcie Sylwii Madeńskiej i Mikołaja Jędruszczaka

Karolina Gilon, prowadząca program "Love Island. Wyspa miłości", miała okazję poznać Sylwię i Mikołaja na planie właśnie tego show. To tam tę dwójkę połączyła miłość. Gilon uważa jednak, że nawet jeśli obecnie Madeńska i Jędruszczak nie pozostają ze sobą w dobrych relacjach, to powinni wszelkie kwestie wyjaśniać między sobą poza mediami społecznościowymi. Opowiedziała o tym w rozmowie z Party.pl.

Mi jest przykro, że piesek jest najbardziej poszkodowany, bo to jego dobro powinno być w tej sytuacji najważniejsze. Dla mnie obrzydliwie to jest, że ludzie wyjaśniają takie sprawy w internecie. A już w ogóle, że traktują zwierzę jako kartę przetargową, żeby wyjaśnić swoje sprawy. Ja nie trzymam żadnej ze stron. Uważam, że powinni dojść do jakiegoś porozumienia i przestać robić ten cyrk! Aż ciężko komentować.. - powiedziała w rozmowie z Party.pl Karolina Gilon.

Po wielu dniach walki Sylwii Madeńskiej udało się odzyskać psa. Poinformowała o tym na InstaStories, gdzie zamieściła zdjęcie z Oreo zrobione na komisariacie policji. W tym samym czasie Mikołaj Jędruszczak ogłosił na Instagramie, że pies został mu skradziony podczas spaceru. Ponoć podbiegła do niego i psa grupa osób. Myślicie, że w końcu byli partnerzy wszystko sobie wyjaśnią w spokoju, zamiast prać publicznie brudy?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.