Kinga Rusin nie zagrzała długo miejsca w Polsce. Pokazała kolejne wakacyjne kadry. Luksusowo! "Cisza. Klimat"

Kinga Rusin po raz kolejny wyjechała z Polski. Nowymi zdjęciami pochwaliła się na Instagram Stories.

Kinga Rusin od wielu miesięcy jest w podróży. Dziennikarka przez około pół roku przebywała z ukochanym na Malediwach, gdzie nie tylko oddawała się wypoczynkowi, lecz także pracowała. Potem przyszedł czas na m.in. Monako czy Paryż, gdzie z Markiem Kujawą wybrała się na turniej Rollanda Garrosa. Po krótkim powrocie do Polski zdecydowała się na jeszcze jeden wyjazd.

Zobacz wideo

Kinga Rusin kolejny raz wyjechała z Polski

Jeszcze niedawno była prowadząca "Dzień dobry TVN" była widziana na ulicach Warszawy, gdzie miała okazję zająć się swoimi sprawami. Nie była to jednak długa wizyta. Jak można było zauważyć na Instagram Stories, Kinga Rusin po raz kolejny opuściła kraj i pochwaliła się zdjęciami z nowego miejsca. Da się z nich wywnioskować, że dziennikarka postawiła na kolejny ciepły zakątek. Na fotografiach widoczne są m.in. palmy, woda i przytulne, a jednocześnie luksusowe miejsce wypoczynku.

Anna LewandowskaLewandowska na jachcie w stroju kąpielowym w przystępnej cenie

Fotografie mają napisy w języku angielskim. Informują one, że dziennikarka wróciła w pewne stare miejsce i brakowało jej tego. Rusin chwaliła wybraną przez siebie lokalizację.

Cisza. Klimat. Atmosfera. Prostota – czytamy.

Na jednym ze zdjęć pozuje również delikatnie uśmiechnięta Kinga Rusin. Dziennikarka jest w naturalnym wydaniu. Ma na sobie błękitną bluzkę, na głowie biały turban i widać, że wypoczywa w jednym z pokazanych już wcześniej miejsc. Tę relację opisała jedynie za pomocą emotikony z niebieskim sercem, która też już wiele mówi o nastroju podróżującej. Na ten moment nie zdecydowała się ona podać swojej dokładnej lokalizacji.

Kinga RusinKinga Rusin instagram.com @kingarusin

Kasia TuskKasia Tusk na rodzinnym spacerze. Ta stylizacja blogerki wyeksponowała ciążowy brzuch

Macie pomysł, gdzie mogła udać się Kinga Rusin?

Więcej o: