Maja Bohosiewicz zwierzyła się z kompleksów. Fanki nie doceniły jej szczerości: "Pani krzywe nogi nikogo nie obchodzą"

Siostra Soni Bohosiewicz zdradziła, że to ojciec stoi za jej poczuciem niskiej wartości. W dzieciństwie słyszała od niego wiele krytyki.

Maja Bohosiewicz, młodsza siostra Soni, choć grywa w filmach i serialach, popularność zyskała dzięki prowadzeniu konta na Instagramie, gdzie relacjonuje rodzinne życie, opowiada anedgotki z planów zdjęciowych, pokazuje treningi i spontaniczne wypady ze znanymi koleżankami z branży. Regularnie dzieli się też przydatnymi radami ze swoimi obserwatorkami. Nie zawsze jednak wszystkie jej posty spotykają się z aprobatą fanek. Z tego powodu zdarzyło jej się nawet napisać apel, w którym prosiła internautów, aby przestali hejtować ją, jej męża czy wystrój jej mieszkania.

Zobacz wideo Maja Bohosiewicz i Olga Frycz podzieliły się wspólnym treningiem

Maja Bohosiewicz otwarcie mówi o swoich kompleksach

Maja Bohosiewcz w środowe przedpołudnie postanowiła "zdradzić sekret" obserwatorkom na Instagramie. W obszernym poście wyjawiła, że od dziecka mierzy się z kompleksami, które zrodziły się w niej z powodu niezbyt delikatnych komentarzy jej ojca. Według opowieści Mai, rodzic wielokrotnie wytykał jej mankamenty urody i nieczęsto prawił jej komplementy. Mimo to, podkreśla, że nie czuje do niego urazy:

Jako dziecko, jako nastolatka, ciągle słyszałam, że mam krzywe nogi. Mój tata, rocznik 48, totalnie nie słyszał o "wzmocnieniu pozytywnym" i skupianiu się na mocnych stronach, jest raczej tatą, który często i konkretnie mówił mi, co w moim wyglądzie się nie zgadza. Żeby nie było złudzeń; nie mam pretensji, taki był i taki jest, lubię gościa" - zaczęła.

Okazuje się, że Maja od lat dba o swoją sylwetkę, jednak nie zawsze pilnowała diety z własnej woli:

Miałam wyrywanego z ręki rogalika z czekoladą, żebym się pilnowała, bo "to wszystko zaraz się posypie". Wiedziałam także, że mam nogi na beczce prostowane, że niestety, nie są takiej długości, jak nogi mojej siostry i ogólnie jestem najsłabsza z miotu: niska, mała i mam liche włosy. Nogi od zawsze były moim największym kompleksem, między kolanami mógł przejechać tramwaj.

Maja wyznała również, że to z powodu obsesji na punkcie "nieidealnych" nóg, nauczyła się pozować do zdjęć i tak dobierać stylizacje, by tuszowały jej niedoskonałości:

Wtedy tez wypracowałam sobie cały styl stawania do zdjęć i ubierania się na życie. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale nie ma takiej opcji, żebyście zobaczyli mnie w rzeczach, które wykrzaczają sylwetkę. Lata 20? Dziękuję, wolę iść goła. Przedłużane góry, które skracają nogi, długości przed kolano czy obniżana talia? WY ŻYYYCIU.

Chwilę szczerości Maja wykorzystała, aby zareklamować swój nowy projekt - współpracę z marką szyjącą stroje kąpielowe, które stworzyła z myślą o kobietach, które tak jak ona, nie mają idealnej sylwetki, a chciałyby dobrze czuć się na plaży:

Dlatego stroje kąpielowe to dla mnie zawsze trudny wybór, bo tam nie da się tak łatwo "manipulować" sylwetką. Ten strój z wysokim stanem kosmicznie wydłuża nogi. Jest tak wycięty, że udo wydaje się ekstremalnie długie, dodatkowo trzyma brzuch, co również nie jest kokieterią z mojej strony, ale po rozejściu mięśni i po dwóch ciążach, zdjęcia "przypadkowe" zazwyczaj zaczynają fale gratulacji! Kiedy rodzisz??? Grzmią obserwatorki. Stara. To nie ciąża! Mogę się zajechać na siłce, ale mój brzuch bez "napinania" po prostu nie trzyma. No nie trzyma; nie wiem czego, jelit, żołądka, drożdżówki z rana, niepotrzebne skreślić. To jest moja nowa plażowa miłość. Kocham - czytamy.

Niestety, nie wszystkie obserwatorki znalazły w sobie współczucie dla Mai i jej szczerych wynurzeń:

Naprawdę Pani liche włosy czy krzywe nogi nikogo nie interesują. Każdy ma swoje problemy. A ocenia się całokształt, bo nikt nie ma czasu dopatrywać się tych niedoskonałości - napisała jedna z fanek pod długim wpisem.

Maja natychmiast odpowiedziała:

Myślę, że na całokształt składa się wiele rzeczy. W tym często kompleksy, które ktoś zakorzenił w naszej głowie lata temu, a teraz pokutują w dorosłym życiu.

Zgadzacie się z nią?