Kret na ramówce Polsatu doprowadził Tadlę do łez. "Zrobił jej wielkie świństwo. Stała sama i płakała. On w tym czasie brylował"

Wiadomość o rozstaniu Beaty Tadli i Jarosława Kreta była sporym zaskoczeniem. Dziennikarka nie kryła łez.

Podczas środowej prezentacji ramówki telewizji Polsat okazało się, że Kret i Tadla nie są już parą. Poproszeni przez naszego reportera o komentarz w tej sprawie, stwierdzili, że nic nie wiedzą na ten temat. Jak donosi "Fakt", para faktycznie się rozstała, a zachowanie dziennikarki na konferencji Polsatu tylko to potwierdza. 

W związku z tym, że obydwoje wystąpią w najnowszej edycji "Tańca z Gwiazdami", podczas konferencji byli pytani o to, czy nie są zazdrośni o partnerów, z którymi tańczą. 

Mnie to nie obchodzi. Nie myślę o tym. Ja mam swój własny dom na warszawskiej Starówce, Beata ma swój gdzie indziej. Nie chcę wnikać w szczegóły i o tym opowiadać, ale tak wygląda nasze życie. Każdy z nas ma swoje - powiedział Kret tabloidowi. 

Tadla o tych słowach dowiedziała się od jednego z reporterów w trakcie prowadzenia wywiadu. To był dla niej szok. Nawet jeśli się rozstali, chyba nie spodziewała się, że takie słowa padną z ust jej byłego partnera. Dziennikarka nie potrafiła ukryć zaskoczenia i emocji, aż w końcu się rozpłakała. 

Wszyscy dookoła się bawili, a ona stała sama i płakała. Zaczęli pocieszać ją znajomi, a Jarek nawet nie podszedł. Zrobił jej wielkie świństwo, ale miał to gdzieś. Sam w tym czasie brylował i udzielał wywiadów - donosi informator "Faktu".

Według osoby, która była na tej imprezie, dziennikarka zamknęła się w garderobie, gdzie cały czas płakała. Na szczęście mogła liczyć na wsparcie  Jana Klimenta, z którym wystąpi w show.

To nie pierwszy raz, kiedy Kret w nieodpowiedni sposób potraktował swoją kobietę. Jego poprzednia partnerka o romansie z Tadlą dowiedziała się z... tabloidu. Agata Młynarska, która również była z Kretem, po zakończeniu związku dowiedziała się także z kolorowego pisma, że partner uważa, że to ona ponosi winę za ich nieudaną relację.

MT