Synowie Toma Hanksa i Rity Wilson o chorobie rodziców: To szaleństwo

Koronawirus nie omija znanych i bogatych. Synowie Toma Hanksa i Rity Wilson - Chet i Colin Hanks - w mediach społecznościowych mówią o chorobie rodziców.

W czwartek rano świat obiegła informacja, że Tom Hanks i jego żona Rita Wilson zostali zakażeni koronawirusem, powodującym chorobę COVID-19. Para czuje się dobrze, zaś szczegóły stanu ich zdrowia przekazują za pośrednictwem mediów społecznościowych ich synowie - Chet i Colin Hanks.

Zobacz wideo Bartosz Kurek apeluje: Bierzcie odpowiedzialność za starszych!

Synowie Toma Hanksa o zakażonych koronawirusem rodzicach

Chyba dla każdego informacja o chorobie rodziców jest cokolwiek niepokojąca. Chet i Colin Hanks nie są tutaj wyjątkiem. O zakażeniu koronawirusem dowiedzieli się w środę i po kilku godzinach w ten sposób mówili o ich stanie zdrowia:

Tak, rodzice mają koronawirusa, to szaleństwo - mówił 29-letni Chet, zajmujący się muzyką. - Są teraz w Australii, właśnie rozmawiałem z nimi przez telefon. Czują się dobrze, na razie się nie przejmują, bo nie są aż tak chorzy. Ale też nie lekceważą sytuacji, poddają się niezbędnym badaniom i zaleceniom. Chyba nie ma się czym martwić.
 

O rodzicach mówił również starszy brat Cheta, 42-letni Colin:

Nie widziałem ich od 3 tygodni, bo jestem w Los Angeles. Ale jesteśmy ciągle w kontakcie, w Australii otrzymują wspaniałą opiekę i czują się dobrze - nawet w tych okolicznościach. Jestem pewien, że wyzdrowieją.
 

Tom Hanks i Rita Wilson zakażeni koronawirusem

Aktor i jego żona przeszli testy na obecność koronawirusa w Australii, gdzie obecnie przebywają w związku z pracą Toma. Niestety, okazało się, że testy wyszły pozytywnie - zarówno Tom, jak i Rita zostali zakażeni koronawirusem i musieli poddać się kwarantannie.

O swoich objawach opowiedzieli za pośrednictwem Instagrama - okazuje się, że u nich koronawirus wywołał objawy typowe dla COVID-19, ale na szczęście w lekkiej formie:

Czuliśmy się zmęczeni, jakbyśmy byli przeziębieni, bolały nas ciała. Rita miała dreszcze, mieliśmy też lekką gorączkę

Pozostaje nam trzymać kciuki za australijską służbę zdrowia.