Wciąż badane są okoliczności odejścia polityka. Nie opadły emocje po jego pogrzebie, który odbył się 18 września. Podczas ostatniego pożegnania Smoktunowicza nie zabrakło znanych osobistości, między innymi Ryszarda Kalisza czy Daniela Olbrychskiego oraz oczywiście rodziny zmarłego. Bliscy polityka są obecnie zajęci angażowaniem się w badanie przyczyn jego odejścia, o czym zresztą powiadomili prokuraturę.
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie udzielił komentarza na temat polityka "Super Expresowi". "Rzeczywiście prowadzimy postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Osoby najbliższe z kręgu denata złożyły zawiadomienie dotyczące zabezpieczenia ciała i przeprowadzenia sekcji zwłok. Ta sekcja została zlecona i przeprowadzona, ale na szczegółowe wyniki trzeba będzie poczekać nawet do trzech miesięcy. Wstępnie mogę powiedzieć, że nie było wskazania, by do śmierci doszło w wyniku działania osób trzecich. (...) Śledztwo w tym kierunku to standardowa procedura i kwalifikacja, gdy pojawia się tego typu prośba o jego przeprowadzenie. Teraz będziemy ustalać szczegóły w tej sprawie" - możemy przeczytać wypowiedź Piotra Skiby dla tabloidu. Jak na razie trzeba czekać na to, co finalnie ustali prokuratura.
Adwokat i senator w 1989 roku poślubił znaną dziennikarkę. Lis miała wówczas 19 lat. Wokół tej relacji pojawiło się wiele nieprawdziwych doniesień, na które sama zainteresowana postanowiła zareagować po odejściu dawnego męża. Pierwszym fake newsem było rzekome posiadanie potomstwa z politykiem. "Nie mam córki Aleksandry, ani żadnej córki ze zmarłym Robertem Smoktunowiczem" - sprostowała tę wiadomość Hanna Lis na Instagramie. Co przekazała później? "Nie było mnie też na uroczystości pogrzebowej" - dodała. W dalszej części wpisu uprzedziła swoich obserwujących. "Miejcie świadomość, że jesteście bezczelnie okłamywani" - podsumowała Hanna Lis.