Historyk porównał Meghan Markle do Brigitte Macron. Twierdzi, ze łączy je pewna wspólna cecha

Kiedy Emmanuel Macron wygrał w drugiej turze wybory prezydenckie, media zaczęły się rozpisywać na temat Pierwszej Damy, Brigitte Macron. Okazuje się, że kobieta ma wiele wspólnego z Meghan Markle. Brytyjski historyk zauważył, że obie mają pewną charakterystyczną cechę.

Więcej informacji na temat aktualnych wydarzeń ze świata znajdziesz pod adresem Gazeta.pl

Emmanuel Macron 24 kwietnia 2022 roku został wybrany na drugą kadencję w wyborach prezydenckich. Prasa rozpisywała się na temat historii miłości prezydenta Francji i Pierwszej Damy. Brytyjski historyk, David Starkey, zauważył, że Brigitte Macron w sposobie bycia jest podobna do żony księcia Harry'egoMeghan Markle. Mimo że panie dzieli spora różnica wieku, to pewna rzecz je łączy.

Zobacz wideo Książe Harry i Meghan Markle musieli zapłacić cenę za odejście z rodziny królewskiej

Brigitte MacronBrigitte Macron jest z Emmanuelem od prawie 30 lat. Jak się zmieniała?

Brytyjski historyk widzi podobieństwo między Meghan Markle a Brigitte Macron

Gaël Tchakaloff, znajoma prezydenckiej pary i pisarka, napisała książkę, która pokazuje prywatną stronę rodziny, która rządzi we Francji. W "Tant Qu'on est Tous les Deux" autorka często przywołuje tezę, że Emmanuela Macrona nie byłoby, gdyby nie jego ogromna miłość - Brigitte Macron. Ich związek doskonale opisuje zdanie:

Kiedy widziałam ich razem - a często byli razem - zawsze się dotykali i całowali w policzek - podkreśla Tchakaloff.

To, co zauważyła u Pierwszej Damy, to czułość na dotyk, która objawia się częstymi uściskami i okazywaniem partnerowi miłości. Właśnie ta cecha, zdaniem badacza historii Wielkiej Brytanii, Davida Starkeya, upodabnia Brigitte Macron do Meghan Markle. Autorka wydanej w 2018 roku biografii księcia Harry'ego zacytowała słowa Davida Starkeya, który wcześniej napisał:

Meghan jest kimś w rodzaju Brigitte Macron, tylko lepiej wygląda.

W dalszej części książki pisarka wskazywała na czułość, jaką okazywali sobie podczas oficjalnych zaręczyn.

Ich odwaga w okazywaniu uczuć nie była nigdy wcześniej widziana na królewskich zaręczynach. Patrząc na nich, czułam się bardziej jakbym oglądała scenę z hollywoodzkiego filmu miłosnego, niż powściągliwy spacer po mieście.

Też widzicie podobieństwo?

Więcej o: