Tabloid pokazał foty dramatycznie wychudzonego Clintona. Prezydent choruje? "Stracił ponad 45 kg"

Choć od prezydentury Billa Clintona minęło już sporo czasu, media zza oceanu nieustannie są nim zainteresowane i jeśli nie piszą o nim w kontekście afery z Moniką Levinsky, to donoszą o stanie jego zdrowia. A ten, jak twierdzi "National Enquirer", miał się ostatnio mocno pogorszyć.

Amerykański tabloid "National Enquirer" porównał zdjęcia Billa Clintona zrobione na przestrzeni ostatniego roku i na tej podstawie wysnuł wniosek, że były prezydent ma poważne kłopoty zdrowotne, a nawet, że jego czas się kończy. Do pieca dołożył również "The Globe", który na okładce umieścił niepokojący nagłówek, jakoby były prezydent przechodził "piekło choroby nowotworowej". Ile w tym prawdy?

Zobacz wideo Koniec z "America First"? Mapa globalnych wyzwań Bidena. "Nie ma powrotu do tego, co było przed Trumpem" [OKO NA ŚWIAT]

Maryla Rodowicz,Rodowicz promuje "The Voice Senior" przerobionym zdjęciem. Ktoś nieźle wygładził jej twarz!

Bill Clinton umiera? Amerykańskie tabloidy straszą

Rok temu media obiegła smutna informacja, że Bill Clinton najwyraźniej cierpi na raka skóry, a "The Globe" sugerował, że może mieć również chorobę Parkinsona. Zrzucano to na karb stresu, z jakim zmagał się polityk przez wszystkie lata:

Stres miał głęboko negatywny wpływ na zdrowie Billa, a rak skóry byłby niezwykle niepokojący.

Ekspert "The Globe", dr Gabe Mirkin, twierdził, że Clinton zmaga się z rakiem podstawnokomórkowym skóry, choć jednocześnie byłego prezydenta widział tylko w relacjach telewizyjnych i na zdjęciach w gazetach:

Stracił ponad 45 kg, jego serce jest zagrożone, a ryzyko wystąpienia COVID-19 przy niskiej odporności i osłabieniu organizmu jest znacznie większe. Szybka utrata wagi poprzedza zazwyczaj chorobę nowotworową.

'The Globe' zmyśla chorobę nowotworową u Billa Clintona'The Globe' zmyśla chorobę nowotworową u Billa Clintona Fot. The Globe / okładka

"National Enquirer" wykorzystał jako dowód zdjęcia Clintona, na który polityk wyglądał bardzo źle. Był wychudzony, ubranie wisiało na nim, a twarz miał opuchniętą. Jednak fotografie te, według Gossip Cop, są o wiele starsze, niż sugeruje "NE". Również opinie lekarzy, na których powoływały się tabloidy, nie są wiarygodne, gdyż nigdy nie leczyli Billa Clintona. Ich ekspertyzy oparte były na spekulacjach i podejrzeniach.

Żyje, ma się dobrze, więc to wszystko zmyślona bujda na resorach - czytamy na Gossip Cop.

Tymczasem Bill Clinton ma się dobrze i ciągle pracuje

Dodatkowym dowodem, na to, że doniesienia o złym stanie zdrowia byłego prezydenta mijają się z prawdą, ma być jego aktywność polityczna. Bill i Hillary Clintonowie byli obecni na inauguracji prezydentury Joe Bidena i niedawno pozowali do zdjęcia z Rosalynn i Jimmym Carterami.

 

Natalia BalickaNatalia Balicka mówi prawdę o sukni z "orłem". Pokazała pierwotny projekt

Ponadto Bill Clinton współpracował w ostatnim czasie z innymi byłymi prezydentami, Barackiem Obamą i Georgem W. Bushem, nad reklamą promującą szczepienia przeciwko COVID-19. Na najświeższych zdjęciach wygląda tak, jak większość starszych ludzi w jego wieku.

Biały Dom potwierdza - Bill Clinton miał raka skóry, ale w roku 2001

Bill Clinton rzeczywiście miał raka skóry, co potwierdzono oficjalnie przez przedstawicieli Białego Domu. W 2001 roku wydano oświadczenie do mediów, w którym czytamy, że byłemu prezydentowi usunięto niewielką zmianę nowotworową na plecach. Była to zmiana niegroźna, jedna z najczęściej występujących - rak podstawnokomórkowy skóry, o którym piszą właśnie teraz tabloidy, łącząc sytuację sprzed 20 lat z obecnym stanem zdrowia Clintona. Nowotwór wykryto podczas regularnych badań, którym były prezydent jest poddawany, i równie szybko oraz bezpiecznie usunięto. W kolejnych latach nie zauważono, by problem powrócił. Co więcej, akurat ten typ nowotworów skóry, wykryty odpowiednio szybko, jest stosunkowo łatwy do leczenia - bardzo rzadko dochodzi w nim do przerzutów, ma niską złośliwość. Krótko mówiąc - bądźcie jak Bill Clinton, badajcie swoje znamiona przynajmniej raz w roku.

Więcej o: