Hanna Lis nie mogła pożegnać umierającej mamy. Ostro komentuje zachowanie Czarnka. "Cholernie bolało"

Hanna Lis nie miała okazji pożegnać się z mamą w szpitalu. Nie neguje zakazów, ale nie zgadza się z przywilejami przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości. Powołała się na zachowanie Przemysława Czarnka, który odwiedził w szpitalu chorą babcię.

W grudniu 2014 roku mama Hanny Lis doznała zawału, wylewu i zatrzymania krążenia, po czym pół roku spędziła w szpitalu. Od tego czasu dziennikarka zajmowała się mamą. Nigdy nie ukrywała, że opieka nad chorą, która mimo terapii nie odzyskała pełnej sprawności, nie była łatwa. 

23 sierpnia 2020 roku stan kobiety znacznie się pogorszył. Aleksandra Kedaj została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła po dwóch tygodniach, kilka godzin po dziewiątej rocznicy śmierci swojego męża. Panujące obostrzenia nie pozwoliły Hannie Lis na spotkanie z mamą w ostatnich chwilach życia.

Zobacz wideo

Hanna Lis nie mogła pożegnać się z mamą

Jak przyznała dziennikarka, nie zamierzała polemizować z zakazem odwiedzin, jednak nie mogła pogodzić się z faktem, że mimo obecnie wprowadzonych zakazów, Przemysław Czarnek spotkał się w szpitalu ze swoją chorą babcią. Hanna Lis skomentowała przywileje posłów Prawa i Sprawiedliwości. 

Moja mama umierała w szpitalu. Jako odpowiedzialny obywatel nie polemizowałam z zakazem odwiedzin. Cholernie bolało nie móc się z nią pożegnać. Chwilę po jej śmierci zaproszono mnie na oddział po odbiór karty zgonu. Nie ma procedur, poza jedną: jesteś z PiS – wszystko wolno - napisała na Twitterze Lis.

Do sytuacji odniosła się także zbulwersowana Ilona Łepkowska.

To naprawdę straszne, że ludzie władzy nadal uważają, że wolno im więcej - napisała w liście otwartym do Jarosława Kaczyńskiego, powołując się przy tym na zdarzenie z 10 kwietnia.

Wówczas mimo zakazów prezes partii rządzącej odwiedził grób mamy na Powązkach.

Ten człowiek będzie za kilka dni odpowiadał za edukację i naukę. Nie uważa Pan, Panie Prezesie, że to kuriozalne? Bo przecież swoją wizytą w szpitalu pokazał, że nie wierzy w naukę, w rzetelną wiedzę, że ma to gdzieś - bo gdyby wierzył, że należy szczególnie chronić przed zakażeniem ludzi starszych i osłabionych, to nie powinien przecież przekroczyć progu szpitala! - czytamy dalej w liście scenarzystki.

Hannie Lis składamy szczere kondolencje.