Krzysztof Ibisz po pogrzebie ojca poprowadził "Taniec z Gwiazdami". "Cały czas byłem myślami przy nim"

Krzysztof Ibisz jest pogrążony w żałobie po śmierci ojca. Władysław Ibisz odszedł 14 lutego. Teraz prezenter skomentował, dlaczego nie pokazuje w pracy, że przeżywa ciężki okres.

Prawie miesiąc temu Krzysztof Ibisz pożegnał swojego ojca. Wiadomość o śmierci 86-letniego mężczyzny została opublikowana na stronie "Gazety Wyborczej". Jak mogliśmy przeczytać, mgr inż. Władysław Ibisz był uznanym profesjonalistą "w zakresie papiernictwa, technik i maszyn drukujących, zagadnień związanych z procesami wydawniczymi, fotografią i reprodukcją".

Zobacz wideo

Krzysztof Ibisz o ciężkich chwilach po stracie ojca

Ojca pożegnał także prezenter. Dodał na Instagramie wzruszający wpis, w którym zwrócił się do niego, "żeby nad nim czuwał". Poinformował też, że "razem z nim odeszła jakaś część niego samego". Pisaliśmy o tym TUTAJ. Pomimo ciężkich chwil Ibisz nie zrezygnował z pracy. Pojawił się jako prowadzący podczas prezentacji wiosennej ramówki Polsatu, a widzowie mogli go ponownie zobaczyć w najnowszej edycji "Tańca z Gwiazdami". Ibisz w ogóle nie dawał po sobie znać, że właśnie stracił najbliższą osobę. Tryskał humorem i sypał żartami.

W rozmowie z portalem Pomponik.pl wytłumaczył, dlaczego tak się zachowuje. Uważa, że jako profesjonalista nie może sobie pozwolić na to, żeby jego sprawy osobiste wpłynęły na jego pracę:

Oczywiście w sercu jest ogromny żal i smutek, ale przychodzi moment, że trzeba wyjść przed ludzi, prowadzić program. Aktorzy czasem w takich trudnych dniach grają w teatrze i widz nie ma prawa wiedzieć, że cokolwiek się stało. Skupiam się więc na pracy i myślę, że tata nade mną czuwa - wyznał Krzysztof Ibisz.

Przyznał, że prowadzenie programu na żywo było dla niego trudnym zadaniem. 27 lutego, w środę, odbył się pogrzeb jego ojca. Dwa dni później premierę miał pierwszy odcinek "TzG":

Ta smutna uroczystość była wtedy przede mną i to było bardzo trudne. W czwartek [tuż przed piątkowym odcinkiem] mieliśmy próby - to był taki dzień pomiędzy tym najgorszym dniem w moim życiu, jakim był pogrzeb taty, a programem. Ale cały czas byłem myślami przy nim - dodał.

Musimy przyznać, że idealnie wypełnia swoje obowiązki. Myślicie, że faktycznie nie miał prawa pokazywać w pracy prawdziwych emocji?

AW

Więcej o: