5 kwietnia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się rozprawa apelacyjna Dariusza K, który w 2014 potrącił na pasach ze skutkiem śmiertelnym 63-letnią kobietę. Był pod wpływem narkotyków. Sąd pierwszej instancji skazał go w maju zeszłego roku na 7 lat pozbawienia wolności (2 lata, które spędził w areszcie, zostały potraktowane jako część wyroku). Do czasu rozpatrzenia sprawy przez Sąd Okręgowy w Warszawie, uchylono mu areszt tymczasowy zasądzając 400 tysięcy złotych kaucji.
Obrońcy Dariusza K. w rozprawie apelacyjnej będą chcieli udowodnić, że ich klient w momencie wypadku był nie "pod wpływem", a "po spożyciu" kokainy, które miało nastąpić "na przyjęciu dzień wcześniej". To działanie ma skutkować złagodzeniem wyroku.
Zdaniem pierwszego biegłego do zażycia kokainy miało dojść 2 godziny przed wypadkiem. Powołany na wniosek obrony biegły twierdzi natomiast, że przeprowadzając ekspertyzę, nie można wywnioskować, ile czasu upłynęło od zażycia narkotyku do wypadku - wyjaśnia "Super Express".
Biegły zatrudniony przez obronę Dariusza K. wykazywał w sądzie, że czas rozpadu kokainy w organizmie zależy od tego, czy jest ona przyjmowana sporadycznie czy regularnie. W pierwszym wariancie wynosi on od pół do półtorej godziny, drugim - jak w przypadku K. - do ośmiu godzin.
"Super Express" donosi również, że prokuratura złożyła wniosek o przywrócenie tymczasowego aresztu dla K. Decyzja w tej sprawie ma zapaść 18 kwietnia.
Przesłanki uzasadniają, aby ten środek izolacyjny przywrócić - powiedziała prokurator Aleksandra Piasta w rozmowie z tabloidem.
EK