"Królowa przetrwania" od swojej premiery w 2023 roku wywołuje spore poruszenie przy okazji każdego kolejnego sezonu. Często afery związane z programem wybuchają, jeszcze przed samą emisją. Dotyczą przy tym w dużej mierze ogłaszanych uczestniczek, które, jak wiemy, z jakiegoś konkretnego powodu są do show zapraszane. Czy produkcja trzyma się pewnych wytycznych, jeśli chodzi o dobór "królowych"? W oczy rzuca się pewien powracający schemat.
Wraz z pojawiającymi się ogłoszeniami dotyczącymi składu czwartego sezonu programu, w sieci spore poruszenie wywołał fakt, że do grona uczestniczek dołączyła Pola Wiśniewska - piąta żona Michała Wiśniewskiego, z którą muzyk obecnie się rozwodzi. Internauci zaczęli wytykać produkcji show, że m.in. niebawem zmieni ono nazwę z "Królowej przetrwania" na "Byłe żony znanych celebrytów". Po części trudno się z nimi nie zgodzić.
Nie licząc pierwszej edycji programu, która podobnie jak w przypadku innych podobnych formatów, rządziła się nieco innymi zasadami, w każdej kolejnej sposób doboru uczestniczek faktycznie był podobny - i nie brakowało za jego sprawą celebrytek, powiązanych z głośnymi rozstaniami. W drugim sezonie były to Paulina Smaszcz (po rozwodzie z Maciejem Kurzajewskim) oraz Marianna Schreiber (po rozstaniu z Łukaszem Schreiberem). Do tego grona niedługo potem można było dorzucić również Agnieszkę Kaczorowską, która w czasie nagrań była jeszcze z Maciejem Pelą, jednak podczas emisji para już się rozstała. Czy afery związane z rozstaniami gwiazd podbiły więc wówczas oglądalność? Zdecydowanie.
W trzecim sezonie łatkę powiązania z medialnym rozstaniem przyklejono Nicol Pniewskiej (po zerwaniu z Allanem Enzo, synem Edyty Górniak), Dominice Serowskiej (jako partnerkę Marcina Hakiela łączono ją z rozwodem tancerza i Katarzyny Cichopek) oraz Dominice Tajner (mimo iż od jej rozwodu z Wiśniewskim minęły lata, wciąż jest z tym kojarzona). Gdy w związku z nadchodzącą czwartą edycją "Królowej przetrwania" jedną z pierwszych ogłoszonych uczestniczek okazała się więc Pola Wiśniewska, widzowie nie powinni być już zdziwieni. Oprócz konfliktów celebrytek w programie, to właśnie afery związane z ich dawnymi relacjami były aspektem, który rozgrzewał internet do czerwoności. Produkcja to dostrzega i z tego korzysta. Czy show powinno tym samym zmienić nazwę na "Byłe żony znanych celebrytów"? Aż tak daleko bym się nie posuwała.
Należy zaznaczyć, że miano "byłej żony" nie definiuje żadnej z uczestniczek show. Choć ich relacje wywołują poruszenie, każda z celebrytek stara się dla samej siebie zajść jak najdalej w programie. Co ważne, gwiazdy, które reprezentują tę grupę, stanowią zaledwie część wszystkich uczestniczek. Jak wspomniałam, w pierwszej edycji trudno było znaleźć osobę, która pasowałaby do tego schematu. W każdym sezonie możemy zobaczyć również przedstawicielki zupełnie innych światów - młode influencerki, bardziej doświadczone gwiazdy telewizji czy celebrytki powiązane ze światem sportu.
Przypomnijmy, że to właśnie one wygrywają przy tym "Królową przetrwania" - w pierwszym sezonie była to Josie Kwaśniewska, w drugim Natalia Natsu Karczmarczyk, a w trzecim Dominika Rybak. Mimo że afery związane z głośnymi rozstaniami mają przyciągać widzów, widzimy, że nie pomagają jednak wygrać programu.
Śmierć Kurta Cobaina do dziś budzi pytania. Słowa policjanta zaskakują
Ceny życzeń od Chajzerów mocno podskoczyły. Prezenter tłumaczy się z zapisu o AI
Grał Basię w "M jak miłość", dziś krytykuje warunki na planie. Produkcja odpowiada
Skolim chwali się sprzedażą perfum. W 11 dni padła gigantyczna kwota
Rodowicz dorwała obwarzanka w spocie za siedem mln zł. Kraków przebił Warszawę i Trójmiasto
Michel Moran pochwalił się córką. Solene skończyła 31 lat
Zmiany w TVP tuż przed weekendem. Widzowie nie zobaczą "The Voice of Poland"
Dziennikarz był w szoku, gdy zobaczył to na polskim lotnisku. "Co za wstyd!"
Miał 72 lata, gdy został ojcem. Teraz wprost mówi o późnym rodzicielstwie i widzi jeden problem