Oni nabrali cały świat!

Przez prowokację dotrzeć do mas. W ostatnich dniach aktor Bartłomiej Topa pokazał nam, jak skutecznie można to zrobić. Świat zna jeszcze kilka takich przypadków. Zazwyczaj niosą one ze sobą jakiś cel i misję. Może to być próba zwrócenia uwagi na problem społeczny, chęć sprawdzenia, jak zareagują ludzie na kontrowersyjne zachowania lub jak łatwo jest im coś wmówić i ich zmanipulować. A jak działa plotka?
Bartłomiej Topa Bartłomiej Topa fot. KAPIF

Bartłomiej Topa

Kilka dni temu w internecie pojawiła się seria krótkich filmów, w których Bartłomiej Topa zachowuje się bardzo nienaturalnie. Spekulowano, że aktor ma problemy alkoholowe. Internauci sugerowali, że był pod wpływem środków odurzających. Media zainteresowały się tym faktem, gdy aktor zachowywał się dziwnie na wizji w programie "Pytanie na śniadanie".

Początkowo podejrzewaliśmy, że może to być promocja nowego serialu TVP "Głęboka woda". W ostatnim odcinku Topa wcielił się w rolę nauczyciela-alkoholika. Topa jest świetnym aktorem, więc zagranie upojonego alkoholem czy odurzonego narkotykami mężczyzny, to żaden problem. Pytaliśmy ekipę, czy filmik ma coś wspólnego z promocją serialu:

Nic nam o tym nie wiadomo - mówiła wyraźnie zdziwiona Sylwia Wiśniowska z PR serialu.

Zapytaliśmy również o to, czy aktor miał problemy alkoholowe:

On nigdy nie miał problemów z alkoholem. O narkotykach już nawet nie wspomnę. Jedyną rzeczą, od której jest uzależniony to gra aktorska - zdradzała nam osoba z otoczenia aktora.

bartłomiej topa

Ekipa pracująca przy programie "Pytanie na śniadanie" powiedziała, że nie ma możliwości, by aktor wyszedł na wizję w stanie wskazującym. Jak się okazało, jego dziwne zachowanie, które wywołało konsternację wśród prowadzących i widzów oraz lawinę komentarzy, było częścią akcji społecznej zorganizowanej na rzecz Fundacji Synapsis. Fundacja pomaga dzieciom dotkniętym autyzmem. Aktor potwierdził, że było to działanie zamierzone, miało na celu udowodnić nam, że często zbyt pochopnie wyciągamy wnioski, krzywdząc w ten sposób osoby, które zachowują się inaczej, niekoniecznie z własnej winy.

Zaraz po programie dostałem dziesiątki maili i telefonów od ludzi, którzy zaniepokoili się moim stanem zdrowia, ale byli też tacy, którzy myśleli, że jestem pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Nie byłem. To była najtrudniejsza rola w życiu - powiedział Topa w sobotnim  "Pytaniu na śniadanie".

Pan Bartek współpracował z nami już od jakiegoś czasu. Był przekonany do udziału w tym przedsięwzięciu. Odzew po wszystkim jest bardzo pozytywny. Dostajemy masę maili, telefonów, ludzie piszą do nas na Facebooku. Osoby z autyzmem gratulują nam tego pomysłu i mają nadzieję, że dzięki takiemu nagłośnieniu sprawy będą się czuli bardziej komfortowo. Bo niestety są postrzegani właśnie tak, jak reagowano na Bartka lub po prostu są dla innych przezroczyści - powiedział nam Łukasz Kościuczuk z Fundacji Synapsis.
Andy Kaufman. Andy Kaufman. Andykaufmanreturns.blogspot.com

Andy Kaufman

Oj, Kaufman nieźle namieszał. To, z jaką łatwością przychodziło mu wkręcanie ludzi, jest niebywałe. Wierzyli w każdą absurdalną rzecz, którą powiedział i przedstawił. Był prowokatorem. Fascynowały go reakcje ludzi na jego kontrowersyjne pomysły i zachowania. Sprawdzał granice ludzkiej tolerancji i cierpliwości. Jak daleko można się posunąć? Kto oglądał genialny film Milosa Formana "Człowiek z księżyca", wie to najlepiej. Bo to właśnie na życiu komika oparty jest scenariusz.

Jim Carrey, Człowiek z księżyca, Andy Kaufman

No to po kolei. Andy zaczynał od występów w nocnych klubach. Uznanie zdobył rolą cudzoziemca o śmiesznym akcencie, parodiującego Elvisa i inne znane postaci. Na jednym z występów zauważył go agent gwiazd George Shapiro. Namówił Andy'ego do udziału w sitcomie "Taxi". Cudzoziemiec stał się taksówkarzem Latką. Publiczność go uwielbiała.

Andy Kaufman, Taxi

Tony Clifton to jedna z postaci stworzonych przez Kaufmana. Był wulgarny, nieokrzesany i bezczelny. Otwierał występy Kaufmana. Czasami przebierał się za niego sam komik, a czasami jego brat lub przyjaciel, Bob Zmuda. Andy cały czas utrzymywał, że Clifton jest prawdziwą postacią. I wiele osób przekonał. Doprowadził do tego, że zatrudniono go w serialu "Taxi". Na planie wpadł w szał, zaczął wszystko rozwalać, zwolniono go i siłą wyprowadzono ze studia. Pisały o tym wszystkie gazety, co bardzo cieszyło komika.

Andy Kaufman, Tony Clifton

Kaufman uwielbiał prowokować. Ogłosił, że zajmie się zapasami i wyzywał kobiety na pojedynki. Jego pierwszą przeciwniczką była Lynn Margulies, z którą związał się później do końca życia. Nie przysporzyło mu to sympatii. Jeden z czołowych zapaśników, Jerry "Król" Lawler, nie wytrzymał nabijania się ze swojego sportu. W końcu stoczyli "walkę". Nie skończyła się dobrze dla Kaufmana - miał złamany kark. Później wszędzie pojawiał się w kołnierzu ortopedycznym. Spór komika z zapaśnikiem nie skończył się na walce. U Davida Lettermana było gorąco:

Okazało się, że Kaufman i Lawler są przyjaciółmi i wszystko było udawane. Nawet "złamanie karku" komika było zaplanowane, owszem, miał kontuzję szyi, ale nie tak poważną, jak wcześniej utrzymywał. Udało im się nabrać wszystkich.

Zapasy z kobietami sprawiły, że publiczność się od niego odwróciła. Miarka się przebrała. W programie "Saturday Night Live" widzowie głosowali, czy chcą go jeszcze oglądać na wizji. Przytłaczająca liczba osób zadecydowała, że nie.

W tym czasie Kaufman zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem. Okazało się, że ma raka płuc. Zmarł w 1984 roku w wieku 35 lat. Na początku jego własna rodzina nie mogła uwierzyć w chorobę. W końcu Andy nabierał wszystkich tyle razy, że nigdy nie było wiadomo, kiedy mówi prawdę. Podobnie zareagowała publiczność. Wielu było przekonanych, że po prostu sfingował własną śmierć i jeszcze o nim usłyszymy.

Jim Carrey, Courtney Love

Jego barwne życie zostało świetnie przedstawione w filmie "Człowiek z księżyca" z Jimem Carrey'em w roli Andy'ego. Tytuł obrazu pochodzi od piosenki zespołu R.E.M.

Zuzanna Janin na tle swojej instalacji All That Music w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, 19.01.2011, Gdańsk 20.11.2011. Zuzanna Janin na tle swojej instalacji All That Music w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, 19.01.2011, Gdańsk 20.11.2011. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Zuzanna Janin

Kto by pomyślał, że z Majki Skowron wyrośnie taka skandalistka? W 1976 roku cała Polska oglądała "Szaleństwo Majki Skowron" i uwielbiała tytułową bohaterkę, niepokorną nastolatkę. Grająca ją Zuzanna, wtedy jeszcze Antoszkiewicz, wystąpiła w jeszcze jednym filmie i pożegnała się z aktorstwem. Tak naprawdę interesowała ją sztuka.

majka skowron, fokus łódź biennale, uma thurman, aktorzy dziecięcy, marlon brando, zuzanna janin, Majka z Filmu, Majka from the Movie, Szaleństwo Majki Skowron

Zuzanna Janin jest znaną na świecie artystką wizualną. Do tego bardzo kontrowersyjną. W 2003 roku stworzyła projekt ''Widziałam swoją śmierć''. Upozorowała wtedy własną śmierć. Musiało być wiarygodnie, więc opublikowała nekrologi w gazetach i nawet urządziła pogrzeb na Powązkach. Mało tego, pojawiła się na nim w przebraniu i wszystko filmowała. Sekret znała jedynie najbliższa rodzina. Nic dziwnego, że wszyscy poczuli się oszukani, gdy odkryli, że Zuzanna żyje. Opracowała artystyczną analizę funkcjonowania śmierci w naszej kulturze, obserwowała reakcje ludzi na śmierć, przy okazji zrażając do siebie wielu odbiorców. A co Wy myślicie o takiej sztuce?

Zuzanna Janin, Widziałam własną śmierć

''Joaquin Phoenix. Jestem jaki jestem'' ''Joaquin Phoenix. Jestem jaki jestem'' Fot. Planete

Joaquin Phoenix

Kilka lat temu Joaquin Phoenix nieźle wkręcił Amerykę i cały świat. Niespodziewanie, pod koniec 2008 roku, ogłosił, że kończy karierę aktorską i od teraz skupi się na nagrywaniu muzyki. Oczywiście nie wziął się za rock czy pop, ale rap. Wszyscy byli w szoku. Phoenixa uznawano za jednego z najzdolniejszych aktorów. W 2005 roku zdobył Złoty Glob za rolę w filmie "Spacer po linie". Brawurowo zagrał legendarnego piosenkarza Johnny'ego Casha. Jego kariera świetnie się rozwijała. I wtedy postanowił ją zakończyć.

Joaquin Phoenix

To był bardzo głośny upadek gwiazdora. Zapuścił brodę, pił na umór, zażywał narkotyki. Przypominano losy jego starszego brata Rivera, który w 1993 roku, w wieku 23 lat przedawkował narkotyki. A też miał przed sobą wielką karierę. Wszyscy zastanawiali się, co się dzieje z Joaquinem. Wielkim szokiem było jego wystąpienie w lutym 2009 roku w talk show Davida Lettermana. Przyszedł promować swój ostatni film, "Two lovers", a nie potrafił sklecić ani jednego zdania. Stwierdzono, że był pod wpływem narkotyków. Prowadzący nie wiedział, jak z nim rozmawiać. Na koniec wywiadu stwierdził:

Szkoda, Joaquin, że nie mogłeś się tu pojawić.

Sami zobaczcie ten interesujący "wywiad":

Świat był w szoku. Czy to możliwe, że aż tak się stoczył? Brat Bena Afflecka Casey, i zarazem szwagier Phoenixa, ogłosił, że stworzy dokument uwieczniający hip-hopowe początki aktora.

Film "Joaquin Phoenix. Jestem, jaki jestem" miał premierę w 2010 roku. I wtedy prawda wyszła na jaw. To wszystko było mistyfikacją. Aktor chciał pokazać, jak łatwo jest zmanipulować media. Nie spodziewał się tak gwałtownej reakcji. We wrześniu 2010 roku, ogolony i przytomny, ponownie wystąpił u Davida Lettermana. Niezły kontrast:

Joaquin Phoenix

A wywiad obejrzycie tutaj:

To się nazywa wkrętka.

Grzegorz Ciechowski

Kolejny przykład na prowokację w celu sprawdzenia, jak łatwo media mogą zmanipulować ludzi. Legendarny wokalista Republiki naraził się wielu słuchaczom radia. O tym, jak nabrał mieszkańców Torunia, opowiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej:

Razem z moim przyjacielem, Zbigniewem Ostrowskim, dziennikarzem z radiowej Trójki, który robił korespondencje z Torunia, nagraliśmy interwencyjny reportaż. Było to bodaj pod koniec roku 1983. Dziennikarz mówił, że doszły go słuchy z ulicy Karola Młota 11, że mieszkaniec tamtego bloku, niejaki Grzegorz Ciechowski, ogranicza mieszkańcom możliwość wejścia i wyjścia z klatki. Dziennikarz postanawia sprawdzić to na miejscu. Rozmawia z kobitką, która tam czeka. Udawała ją - zdaje się - żona dziennikarza. W tle płakały podszczypywane dzieciaki. Ja grałem rolę kompletnie zmanierowanego debila estradowego, gwiazdy w warunkach realnego socjalizmu.
Co robi gwiazda? Instaluje w bloku fotokomórkę i ustala godziny wyjścia i wejścia mieszkańców, podane w tym reportażu dwukrotnie: ludzie pracy wychodzą o 6.30, młodzież szkolna o 7.30, ludzie wolnych zawodów, a takich nie ma w jego klatce, ale o nich również pomyślał, o 11. Wszyscy wracają o 16. W tych godzinach klatka jest otwierana. Gwiazda bierze też dwóch goryli - jeden chodzi za nim, drugi pilnuje przy drzwiach. Padało przy tym mnóstwo sformułowań świadczących, że albo jestem chory psychicznie, albo jestem w partii, kto wie, czy nie w komunistycznej partii Sowieckowo Sojuza.

Ciechowski był zdumiony, że tak dużo ludzi w to uwierzyło. Nie potrzebowali potwierdzenia, nawet nie sprawdzili faktów. W Toruniu zaczęto zbierać podpisy, żeby wyrzucić go z kamienicy, a okazało się, że taki adres po prostu nie istnieje. Do radia zadzwoniło wiele oburzonych osób. Co ten Ciechowski sobie myśli? Najlepsze w całej historii jest to, że w latach 90. znajomy Ciechowskiego ponownie puścił "reportaż" w jednej z toruńskich rozgłośni i ludzie znowu uwierzyli. Niewiarygodne.

Grzegorz Ciechowski

Kosmici nie muszą wyglądać jak ludzie Fot. sxc.hu Kosmici nie muszą wyglądać jak ludzie Fot. sxc.hu Kosmici nie muszą wyglądać jak ludzie Fot. sxc.hu

"Wojna światów"

30 października 1938 roku Ameryka wpadła w panikę. Stacja radiowa CBS wyemitowała audycję na podstawie powieści science-fiction H.G. Wellsa "Wojna światów". Przygotował ją Orson Welles ("Obywatel Kane"). Zapowiedziano, że jest "na żywo". Słuchowisko było tak realistyczne, że Amerykanie uwierzyli, że Ziemia jest atakowana przez kosmitów. Audycja była świetnie przygotowana, wprowadziła poczucie napięcia i zagrożenia. Ludzie byli przerażeni. Większość uwierzyła, że słucha autentycznej relacji z ataku Marsjan na naszą planetę. Takiego odbioru CBS się chyba nie spodziewało. Przekonani o prawdziwości zdarzenia ludzie trafiali do szpitali z objawami lękowymi. Kilka osób zmarło. Straty materialne wyniosły ok. 750 tysięcy dolarów.

UIP

Sytuacja była tak poważna, że stała się obiektem badań socjologicznych. Stwierdzono, że jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko, co pojawi się w mediach. Nieważne, że informacja jest fałszywa. Usłyszałem w radiu, zobaczyłem w telewizji, przeczytałem w gazecie - więc to prawda. I jak widać na przedstawionych przykładach, niewiele się przez lata zmieniło.

Borys Szyc, Anna Mucha Borys Szyc, Anna Mucha kapif

Anna Mucha i Borys Szyc

W lutym zeszłego roku Plejada.pl postanowiła sprawdzić, jak szybko roznosi się plotka. Portal podał, że Borys Szyc planuje zostać reżyserem i chce nakręcić film z udziałem Anny Muchy. Aktorka w debiucie reżyserskim Szyca miała zagrać zakonnicę. Serwis pokazał nawet materiał wideo z planu filmu. Wszystkie media, począwszy od portali internetowych po tabloidy i kolorowe magazyny, podały tę informację. Bo jak to, prowokatorka Mucha zakonnicą? To będzie hit!

Sprawa wyjaśniła się kilka dni później w "Dzień dobry TVN". Okazało się, że ta "informacja" była wyssana z palca. Szyc nie zostanie reżyserem, a Mucha nie zagra zakonnicy. Serwis szczyci się tym, że nabrał wszystkich. Pomogły niezłe zdolności aktorskie Muchy i Szyca.

anna mucha, ania mucha, zakonnica, borys szyc

Być jak Stanley Kubrick

Któż z nas nie chciałby kiedyś spróbować, chociaż na jeden dzień, jak to jest być gwiazdą? Alan Conway posunął się jeszcze dalej - w latach 90. udawał legendarnego reżysera Stanleya Kubricka. To skrajny przypadek w naszym zestawieniu. Conway nie miał żadnego wyższego celu uzasadniającego swoje zachowanie. Po prostu chciał wykorzystać przywileje, jakimi cieszą się na świecie znane osoby. Jego działanie jednak dowiodło, w jak prosty sposób można zwieść ludzi, a przy okazji pokazało, że sławni po prostu mają w życiu łatwiej.

Nabrał cały Londyn. Jakim sposobem? Wykorzystał fakt, że Kubrick przez 15 lat nie pokazywał się nigdzie publicznie. Poza tym ludzie kojarzyli reżysera jako brodatego mężczyznę, ale nie znali dokładnie jego twarzy. Conway więc miał większe pole do popisu.

Być jak Stanley Kubrick

(Kadr z filmu "Być jak Stanley Kubrick")

Kiedy Kubrick, pod koniec lat 90., kręcił swój ostatni film, "Oczy szeroko zamknięte", Alan Conway panoszył się w Londynie. Chodził na przyjęcia, poznawał sławnych i bogatych tego świata, oferował aktorom role w "swoich" filmach, umawiał się na wywiady, wrabiał ludzi, aby płacili za kolacje, obiecywał, że studio filmowe odda im pieniądze. Niesamowite jest to, że udało mu się nabrać mnóstwo osób. Udało mu się oszukać także dziennikarza "New York Times", Franka Richa, który przyznał, że po spotkaniu był przekonany, że Kubrick jest gejem. Conway miał bardzo kolorową osobowość.

Być jak Stanley Kubrick

(Kadr z filmu "Być jak Stanley Kubrick")

Ale nie wszyscy byli tak łatwowierni. Otoczenie Kubricka dostawało listy i telefony z informacjami o człowieku podszywającym się pod reżysera. Kubrick był podobno zafascynowany tą sytuacją. Za to jego żona wprost przeciwnie. Jak zdemaskować oszusta? Pomógł w tym Frank Rich, który w końcu zorientował się, że został nabrany i napisał artykuł o fałszywym Stanleyu. Także asystent reżysera, Anthony Frewin, aktywnie działał w tej sprawie. Kiedy zaczął mu się palić grunt pod nogami, pomysłowy Conway zgłosił się do szpitala psychiatrycznego i twierdził, że udawanie Kubricka było spowodowane chorobą. Zmarł w 1998 roku na zakrzepicę. Kilka miesięcy później umarł Kubrick.

Wspomniany wyżej asystent reżysera, Anthony Frewin, napisał scenariusz na podstawie tej historii. Dzięki temu powstał film "Być jak Stanley Kubrick" z Johnem Malkovichem w roli Conway'a.

Być jak Stanley Kubrick