Christina Applegate myślała, że ma stwardnienie rozsiane. Teraz mówi o błędnej diagnozie

Christina Applegate wyjawiła fanom, że nie zmaga się ze stwardnieniem rozsianym. Ponad pięć lat temu aktorka usłyszała od lekarzy błędną diagnozę. Teraz opowiedziała o swoim stanie zdrowia.
Christina Applegate opowiedziała o błędnej diagnozie lekarzy
Christina Applegate opowiedziała o błędnej diagnozie lekarzy. Fot. YouTube.com/JimmyKimmelLive screen

Christina Applegate w 2021 roku usłyszała, że zmaga się ze stwardnieniem rozsianym. Od tamtego czasu relacjonowała w sieci zmagania z chorobą, która spowodowała, że wycofała się z życia zawodowego i zaczęła poruszać się na wózku. Applegate wraz z Jamie-Lynn Sigler prowadziła też podcast "MeSsy", w którym poruszała też temat stwardnienia rozsianego. Teraz okazuje się, że lekarze postawili błędną diagnozę. 

Zobacz wideo Przyjaciółka Dody zmaga się z nowotworem trzustki. Piosenkarka mówi o ciężkiej chemioterapii

Applegate dowiedziała się, że nie ma stwardnienia rozsianego. "Wróciłam do punktu wyjścia"

Christina Applegate po kilkumiesięcznej przerwie, spowodowanej także niedawną hospitalizacją, postanowiła przemówić do fanów. Jej wypowiedź dla wielu była szokująca. Aktorce przekazano, że wcale nie zmaga się ze stwardnieniem rozsianym. Ta wiadomość nie do końca ją ucieszyła. Applegate w poruszających słowach opisała moment rozmowy z lekarką. - Weszła do mojego pokoju i powiedziała: "Gratulacje, nie masz stwardnienia rozsianego". Wcale się nie cieszyłam. Wszyscy inni byli tacy szczęśliwi... Ale to nie jest tak, że dowiadujesz się o błędnej diagnozie i nagle czujesz się lepiej. Nie poczułam się lepiej! Jeśli już, to jest gorzej. Wróciłam do punktu wyjścia, w którym nie wiem, co się ze mną dzieje - przekazała gwiazda. 

Aktorka mówi o swoich problemach zdrowotnych. "Wciąż muszę używać wózka inwalidzkiego"

Christina Applegate podkreśliła, że w dalszym ciągu zmaga się z fizycznym bólem. Ma także problemy z poruszaniem. Wiadomość, którą teraz otrzymała od neurologa, stawia kolejne pytania o to, co jej dolega. - Przeszłam przez wielką depresję. Straciłam wszystko. Straciłam pracę. Straciłam... przepraszam. Co mówi się komuś, kto żył z tym przez sześć lat? Boże, tak bardzo mi przykro, bo to zatrzymało moje życie. Wciąż muszę używać wózka inwalidzkiego, kiedy udaję się do gabinetu lekarskiego. Nie potrafię przejść z samochodu do pokoju. Wciąż w tym tkwię. Nic magicznego się nie wydarzyło, kiedy lekarka powiedziała: "Nie masz stwardnienia rozsianego". Nic magicznego się nie stało - dodała aktorka. 

Więcej o: