Artur Gadowski ledwie wiązał koniec z końcem. "Szukałem wyjścia z tragicznej sytuacji"

Zespół IRA świętuje 40-lecie istnienia. W nowym wywiadzie muzycy opowiedzieli o ciężkich początkach ich pracy w branży muzycznej.
Artur Gadowski
Fot. KAPiF

Choć zespół IRA jest obecnie uznawany za legendę w polskim świecie muzyki, na początku istnienia zmagał się z poważnymi problemami. Z okazji 40-lecia grupy, muzycy udzielili obszernego wywiadu Plejadzie, w którym m.in. opowiedzieli o trudnościach, na które natrafili na początku swojej przygody. Chodziło o kwestie finansowe.

Zobacz wideo Mateusz Damięcki zdradza, ile zarobił za pierwszy film. "Było wiele momentów, w których pieniędzy nie było"

Muzycy z IRY ledwo wiązali koniec z końcem. "Gdy czujesz, że masz pusty żołądek..."

- Pamiętaj, że w latach 90. rynek płytowy zdominowali piraci, więc niewiele zarabialiśmy na naszej muzyce. Stawki za występy z kolei były śmieszne. Na dzisiejsze pieniądze dostawaliśmy jakieś 200 zł na głowę za koncert. Mimo że dużo graliśmy, nie sposób było coś sobie z tego odłożyć. Starczało nam na przeżycie i tyle - opowiedział w nowym wywiadzie Wojciech Owczarek. Artur Gadowski wyznał za to, że sytuacja była wówczas na tyle trudna, że ostatecznie zdecydowali się na wyjazd zarobkowy do Stanów Zjednoczonych.

- Gdy czujesz, że masz pusty żołądek i nie masz czego do garnka włożyć, nie myślisz o ego. Ja miałem już wtedy trójkę dzieci. Nie chciałem, żeby chodziły głodne. A sam nie miałem za co żyć. Szukałem więc wyjścia z tej tragicznej sytuacji. Pojawiła się możliwość wyjazdu z chłopakami do Stanów za chlebem, więc nie zastanawiałem się długo, tylko z niej skorzystałem - wyznał wokalista zespołu. Piotr Sujka ujawnił przy tym, że z Gadowskim pracowali jako malarze pokojowi, a Owczarek był pomocnikiem szklarza.

Zespół stawiał na muzykę, nie kontrowersje. "Nigdy nie zależało nam na tym"

Członkowie IRY postanowili również podzielić się historią o tym, jak od początku chcieli zasłynąć w świecie za sprawą swojej muzyki, a nie tanich kontrowersji. - Nigdy nie zależało nam na tym, by zyskać rozgłos za sprawą jakiegoś skandalu. Zawsze najbardziej liczyła się dla nas muzyka. Więc jeśli chcieliśmy czymś zwrócić na siebie uwagę, to właśnie muzyką, a nie tym, że zdemolowaliśmy hotel po imprezie - skomentował Sebastian Piekarek. - Krótko mówiąc, zawsze bardziej zależało nam na tym, by napisać dobrą piosenkę, niż pokazać d**ę na scenie - podsumował humorystycznie Piotr Konca.

Więcej o: