Justin Bieber miał wykonać trzy numery w czasie darmowego minikoncertu w Australii. Wielotysięczna grupa fanek zaczęła napierać na scenę i część z dziewczyn zemdlała. Policja zdecydowała się na odwołanie imprezy.
Nastoletnie fanki zaczęły zbierać się na miejscu już w nocy, więc gdy policja zobaczyła kilkutysięczny tłum i zdała sobie sprawę, że wiele z dziewczyn ma zamiar jeszcze przyjechać, sprawy bezpieczeństwa stały się ważniejsze niż występ nastoletniej gwiazdy.
Nie tylko fanki były zawiedzione. Justin Bieber napisał na swoim Twitterze:
- Kocham moich fanów i mnie również zawiodły poranne informacje. Chcę śpiewać dla moich fanów i chciałbym, żeby to było jasne. To nie ja odwołuję. Obudziłem się rano i dowiedziałem, że policja odwołała show ze względów bezpieczeństwa - pisze. - Powitanie bardzo mnie ucieszyło, ale chciałbym by każdy pamiętał, że bezpieczeństwo moich fanów jest najważniejsze.
Miał być to pierwszy występ młodego wokalisty w Australii. Na szczęście dla fanów Bieber obiecał, że na pewno wróci.
Henryk Gęsikowski nie żyje. Środowisko artystyczne żegna cenionego aktora
Na ten gest Zełenskiego wszyscy zwrócili uwagę. "Klasyczny symbol"
"Musicie zarobić, żeby kupić samolot". Tak opowiada córkom o pieniądzach. A ja już wiem, czemu nie mam samolotu
Był posłem PiS zamieszanym w aferę wizową. Teraz został konkurencją dla Książula. "Problem polega na tym, że..."
Suri Cruise już się tak nie nazywa. Oficjalnie odcięła się od ojca i zmieniła nazwisko
Po dwóch miesiącach od porodu wróciła do pracy. Pokazała nagranie
Lipnicka chwali się domem na wsi. Wtem, w komentarzach odezwała się jej sąsiadka. Ależ słowa
"Już się nareszcie skończył". Richardson podsumowała karierę Wojewódzkiego
Mąż Katarzyny Chrzanowskiej zginął podczas wakacji. "Zastanawiam się, co by było, gdyby..."