Kraśko rozmawiał z Bruni. Powiedziała, że bycie pierwszą damą nie zawsze bywa łatwe. Rozumiemy ją w 100%

Carla Bruni w wywiadzie z Piotrem Kraśko przyznała, że urząd pierwszej damy nie zawsze bywa przyjemny.

Piotr Kraśko spotkał się w Paryżu z Carlą Bruni, gdzie przed kamerami programu "Dzień dobry TVN" porozmawiał o jej pasji do muzyki oraz o tym, jak wygląda jej typowy dzień.

Rano odwożę dzieci do szkoły, potem załatwiam inne rzeczy praktyczne dla mojej rodziny. Zaś wieczorem, kiedy już wszyscy śpią, siadam do pracy. Noc należy do mnie, bo ja pracuję tylko... nocą - zaskoczyła swoim wyznaniem Bruni.
Wtedy jest cisza. Dzieci przecież "nie wiedzą", że jestem piosenkarką. Na co dzień są przekonane, że jestem wyłącznie ich mamą. Wbiegają, hałasują, przeszkadzają, zajmują całą przestrzeń. Dlatego lubię noc. Jest cicho, tajemniczo, melancholijnie, nostalgicznie. Jest mi wtedy łatwiej pisać piosenki - mówiła.

Dziennikarz nawiązał także do życia w Pałacu Elizejskim, zapytał jak znosiła krytykę wobec jej męża i jego decyzji. Przyznała, że bycie żoną tak ważnej osoby w kraju nie zawsze bywa łatwe.

Pałac Elizejski to była sytuacja nadzwyczajna i trwała bardzo krótko, w sumie tylko pięć lat. Zaś poza jego murami na początku było zdecydowanie mniej radośnie. Bo nie poznawałam swojego męża, więc byłam o wiele mniej szczęśliwa - wyznała Bruni.
Krytykę ze strony osób trzecich zawsze znosi się najgorzej. Z drugiej strony wydaje mi się to normalne, to rzecz zupełnie naturalna na taki urząd. Wiejący wiatr czuje się najmocniej, siedząc na najwyższej gałęzi drzewa. Ale zawsze ktoś może zdecydować, że zejdzie niżej, gdzie będzie spokojniej.Tak samo mój mąż... Taką a nie inną drogę wybrał - mówiła.

Carla przyznała także, że wspiera swojego małżonka i każdą jego decyzję, nawet gdyby ponownie chciał kandydować na prezydenta Francji, stałaby twardo przy jego boku. 

Powiedziałabym: rób, co uważasz, jestem z Tobą. Z zasady wspieram męża, niezależnie od tego co wybiera, a on wspiera mnie - podsumowała Bruni.

MM